piątek, 17 czerwca 2011

UWAGA na "darmowe" szwajcarskie maszynki do golenia!


Otrzymałem dziś telefon (z ukrytego numeru). Zostałem na samym początku poinformowany, że rozmowa jest nagrywana, po czym pani zaproponowała mi wysłanie darmowych maszynek firmy Courlux. Jako, że z zasady nigdy się na żadne okazje przez telefon nie zgadzam - odmówiłem (jak już zostałem dopuszczony do głosu). To co później znalazłem na temat tej firmy utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem:
Kilka miesięcy temu zadzwonili do mnie z firmy FLEXIFRONT Courlux INT SA oferując za darmo maszynkę do golenia wiec się zgodziłem po tygodniu otrzymałem wysłaną ze Szwajcarii zwykłym listem maszynkę,po kolejnym tygodni otrzymałem 12 wkładów do maszynki za które trzeba było zapłać na konto w Szwajcarii już 34,99 zł wiec odesłałem wkłady i maszynkę która do niczego się nie nadaje takim listem jakim otrzymałem czyli listem zwykłym.teraz otrzymuje od firmy windykacyjnej ALEKTUM z Wrocławia Upomnienie (działając w imieniu Wierzyciela COURLUX INT SA,przypominamy ,iż do dnia dzisiejszego Wierzyciel nie otrzymał zapłaty za zamówiono przez Panią/Pana maszynkę do golenia FLEXIFRONT. Proszę o uregulowanie kwoty 76,45 zł,w tym odsetki) Nie podpisywałem żadnej umowy.Co ma zrobić Firma działa w Szwajcarii w Polsce jest tylko infolinia gdzie nikt nie odbiera telefonu.

więcej:
http://prawo.wieszjak.pl/forum/thread/15931,UWAGA-NA-DARMOWE-MASZYNKI-FIRMY-FLEXIFRONT-Courlux-INT-SA.htm

Warto o tym poinformować jak najwięcej osób!

Club 70 + sushi open-bar...

...czyli jak Groupon organizuje imprezy sushi (aka dramat w dwóch aktach).


Paulina: A czy przy tej liczbie osób jest w ogóle możliwe upolowanie paru kawałków?
Groupon: Są dwa terminy do wyboru, więc osób proporcjonalnie nie będzie aż tyle. A możliwość upolowania zależy od umiejętności polującego ;)


Po imprezie na 300 osób (8. czerwca):


Paweł: Jestem bardzo rozczarowany ofertą. Jak wychodziłem o 23 z klubu70 to kolejka była jeszcze kilkunastometrowa a sushi wydawane było w żółwim tempie. Dodam że byłem punktualnie na 21 i to co było dostępne to tylko maki z ogórkiem.... Gratuluję organizacji - ogólnie stracone 35 zł


Aleksandra: Ja również wyszłam niezadowolona. brakowało porządnej organizacji.


Po imprezie na 500 osób (15. czerwca):


Ania: Dziś była całkowita porażka.Byłam przed 21. Najpierw kolejka do wejścia. A potem jeden wielki dramat. Ponad półtorej godziny stałam w kolejce do baru, żeby dostać tackę resztek, złożoną głównie z ryżu. Sushi podawane i robione w baaardzo wolnym tempie. Skończyło się wasabi. Jak wychodziłam o 23.20 to kolejka wciąż była gigantyczna. Ludzie wkurzeni. Stracona kasa i przede wszystkim czas.


Kasia: Przyjechałam o 20.45 i stałam w kolejce do wejście jedynie pięć minut. Na tym się kończą plusy (dodam, że niektórzy mieli mniej szczęścia i stali po 40-50 minut przed klubem). A potem wszystko się posypało. W kolejce, w której ludzie stali po półtorej, dwie godziny, mając do picia jedynie mały (naprawdę mały) kieliszek wina najczęściej słychać było "żenada" "masakra" i "bezczelność". Obsługa (słowo zdecydowanie nad wyraz optymistyczne) robiła sushi w ślimaczym tempie, od niechcenia, dostawaliśmy rozpadające się kawałki suchego ryżu z resztkami ryby (albo i to nie) i ogórkiem.
Żadnego wyobru, ok. 21 była jeszcze jakaś makrela, ale zabrakło po 15 minutach, nie wspomnę już o tym, że "coś" stało się z ryżem i był dostarczany mniej więcej co pół godziny. Ponadto Pani za barem, która bardziej była zajęta rozmową z kolegami niż pracą na pytanie jednego z klientów, czy może dostać jeszcze jedna porcję odparła "ale pan to już swoje zjadł".
Brak słów, poszłam z Tatą, żeby zrobić mu prezent na Dzień Ojca, nigdy jeszcze nie było mi tak wstyd.

Asia
: Wielka ściema. Najpierw pół godziny stania w kolejce przed wejściem (miałam szczęście mój chłopak przyjechał wcześniej i zajął miejsce, więc odstał godzinę), później prawie drugie tyle w drugiej kolejce do rejestracji groupona!! Na sushi się nie doczekaliśmy! Właśnie weszłam do domu po straconym wieczorze i straconych pieniądzach, oczywiście groupon był realizowany przy wejściu więc o zwrotach nie ma mowy, jakaś Pani obiecywała kontakt z menedżerem, na którego wraz z innymi niezadowolonymi osobami się nie doczekaliśmy a drzwi do biura pozostały zamknięte na cztery spusty. :/ To był mój pierwszy zakup na grouponie i od razu wieeeelki niewypał i żal. następnym razem zastanowię się pięć razy.


Mateusz: To była jakaś farsa! Najpierw 40 minut stania w kolejce do wejścia (dodam że byłem na miejscu o 21:10). Wejście do klubu i stanie w kolejce przez prawie 1,5 godziny żeby dostać sushi. Zrezygnowaliśmy bo nie było sensu. W klubie udzielono nam konkretnej informacji, że organizatorem był Groupon!

Ola: Podpisuje się pod tym co napisaliście. impreza z gruponem w '70 to jakaś POMYŁKA. Zero organizacji, zero logistyki generalnie od 21:00 do północy w jednej wielkiej kolejce = wyszłam bez grama sushi!!! piwo w barze za 10zł (królewskie!) mimo iż na stronie podają 9 za żywca. Kasa w plecy, nie polecam! Nie wiem czy to inicjatywa właściciela czy managera ale ilość sushi masterów + ilość stanowisk + ilość ludzi była kompletnie nieprzemyślana... Pomijając sushi tańczyć też nie było gdzie bo parkiet to była jedna wielka kolejka. zawsze lubiłam ten klub ale chyba nigdy więcej tam się nie pojawię i nie będę go polecała... rozczarowanie totalne.
A może temat im się pomylił i to miała być impreza pod hasłęm "PRL" i stąd te kolejki i totalny brak organizacji? ;D

Łukasz:
21:30 stanąłem w kolejce do wejścia
22:15 wszedłem do klubu i stanąłem w kolejce po sushi
0:00 dostałem 2 tacki (12 sztuk) robionych naprędce i niedbale, rozlatujących się maków.
Nie widzę tu dla Was żadnego wytłumaczenia. Impreza została zrobiona na bezczela i z pogardą dla Klientów, obliczona na łatwy zysk. Nara.

niedziela, 15 maja 2011

Mała Gruzja

ul. Nowogrodzka 40, Warszawa
www.mala-gruzja.pl

Po dłuższej przerwie wybraliśmy się do Małej Gruzji. Jest to miejsce w centrum, lecz na uboczu, więc nie panuje tam nadmierny gwar. Klientów z kuponem było tego dnia wielu, więc można przypuszczać, że restauracja nie cierpi na nadmiar gości.

Z minusów: ciemno – lokal się znajduje w piwnicy, do pierwszych stolików dociera jeszcze światło, ale na końcu jest już mroczno;  z kuchni dochodzą różne odgłosy – od ubijania kotletów po narzekania i prośby kucharza; jeden ze stolików stoi przy wejściu na zaplecze, więc gdy pracownik chce tam wejść, musi się przeciskać , a tym samym przeszkadza w jedzeniu; kelnerka co chwilę przysiadała przy stoliku, jej ubiór nie reprezentował dobrze restauracji gruzińskiej (ani żadnej innej), podobnie muzyka.

Miejsce nas nie zachwyca, przede wszystkim dlatego, że mamy wątpliwość, czy tak smakuje dobre, gruzińskie jedzenie, czy może restauracja przygotowuje wersję ekonomiczną lub ekspresową. Na posiłki bardzo długo się nie czeka, szczególnie, że obłożenie lokalu podczas naszej kolacji było pełne.
Zamówiliśmy, gotowy zestaw dla dwojga:

  • 2x Lulakebab
  • 2x Chaczapuri
  • Karafka wina (0,5 l)

Koszt przed zniżką: 130zł
Koszt kuponu: 59zł

Ceny wysokie w stosunku do jakości i ilości - z naszych wyliczeń wynika, że porcja chaczapuri (2 kawałki) kosztowałaby nas bez zniżki 18zł, porcja kebabu 29 zł i 36zł wino.


Lulakebab

Chaczapuri (dwie porcje)

Wino stołowe niezbyt dobre, ale po takim winie nie można się wiele spodziewać. Gruzja słynie z lepszych trunków. Normalnie byśmy go na pewno nie zamówili, ale liczyliśmy przede wszystkim na smaczne posiłki. Chaczapuri było całkiem dobre, jednak ciasto było raczej cienkie, warstwa sera również średnich rozmiarów. Mimo wszystko to sycące danie i kebab nas przerósł. Dwa duże szaszłyki, sporo warzyw, placki i sos. Ciężko to było zjeść również w sensie technicznym: placki się ciągnęły, a warzywa i sosy spadały z talerzy. Kebab smakował jak mielony przyprawiony jakąś charakterystyczną dla Gruzji przyprawą, a sos jak przecier pomidorowy z ziołami. Dania były nawet smaczne, jednak nie było elementu zaskoczenia, urozmaicenia ani pewności, że to samo zjedlibyśmy w Gruzji.
Raczej tam nie wrócimy, chociaż wciąż intryguje nas kuchnia gruzińska.

Kupon z serwisu: Gruper.pl

sobota, 23 kwietnia 2011

The Mint

Al. Jana Pawła II 43a / róg ul. Nowolipie, Warszawa
www.themint.pl


Krótko mówiąc: miłe rozczarowanie. Lokal znajduje się w pasażu, który kojarzy się głównie z solariami, kebabami i różnymi niezbyt gustownymi przybytkami. The Mint jest trochę na uboczu – to naprawdę spokojna knajpka w niepozornym miejscu.

Wnętrze jest przyjemne, dość oryginalne, dominującymi kolorami są kremowy i zielony. Klimat tworzą interesujące detale: tapeta, podkładki pod talerze, żywe kwiaty w wazonach. Świetne miejsce, żeby wpaść na lunch. 

Mieliśmy niewiele czasu, jednak mimo kilku zajętych stolików szybko otrzymaliśmy zamówienie. 
A było ono następujące:
  • Stek z tuńczyka po sycylijsku - 40zł
  • Sandacz z patelni z boczkiem i konfiturą z czerwonej cebuli – 36zł
  • Creme brulée – 12zł
  • Miętowy sernik The Mint – 10zł
  • 2 Żywce but. 0,5l – 14zł


Koszt przed zniżką: 112zł
Koszt kuponu: 50zł
Dopłata: 14zł
W sumie zapłaciliśmy: 64zł


Niestety piwa lanego nie było. Cena butelkowanego nie jest bardzo wygórowana, jednak lodówki ono na pewno nie widziało. Było ciepłe, ale przynajmniej przybyło na stolik w butelce, wraz ze szklankami, rurkami i sokiem – jeśli ktoś lubi. Piwo to był największy minus, później – same plusy.

Stek z tuńczyka po sycylijsku

Stek z tuńczyka to zdecydowany numer jeden. Był przyrządzony bez zbędnych dodatków, cytryna podkreślała smak. Do tego opiekane ziemniaki (lekko pikantne) i grillowane warzywa – pieczarki, papryka i cukinia.

Sandacz z patelni z boczkiem i konfiturą z czerwonej cebuli

Sandacz miał bardziej oryginalny smak – połączenie ryby z boczkiem dość zaskakujące, jednak z konfiturą z cebuli świetnie to się komponowało. Danie miało dzięki niej słodkawy smak – bardzo interesujący jak na danie rybne. Do tego również opiekane ziemniaki  i – tym razem – warzywa świeże. Dania usatysfakcjonowały nasze żołądki zarówno pod względem smaku, jak i wielkości.

Jednak zamówiliśmy jeszcze desery. Porcje były większe, niż się spodziewaliśmy.

Miętowy sernik The Mint

Sernik przepyszny - czekolada na wierzchu, karmel i orzeźwiający smak mięty stworzyły coś innego, niż tradycyjne ciasto. Jednak deser nie był przekombinowany, a jedynie urozmaicony.

Creme brulée

Creme brulée wszędzie smakuje podobnie, więc jeśli ktoś nie próbował, warto zamówić. O wiele bardziej ciekawy smak miał sernik. Chcieliśmy spróbować lodów Semifredo, ale niestety nie było.

Z tego kuponu jesteśmy bardzo zadowoleni, szkoda, że piwo było ciepłe, ale to drobiazg, który łatwo naprawić. Dwudaniowy lunch kosztuje 19 zł i nie składa się ze schabowego z ziemniakami, nazwy dań brzmią smacznie, warto sprawdzić.

Kupon z serwisu: Groupon.pl

czwartek, 21 kwietnia 2011

10 zł dla każdego w Gruper.pl! (nieaktualne)

Wystarczy wejść na stronę Gruper.pl, wejść w rejestrację nowego konta i w formularzu, w polu Kod promocyjny wpisać gruperwaw.

Jeśli macie już konto w Gruper.pl nic straconego! Można założyć nowe konto na nowy adres e-mail.

środa, 13 kwietnia 2011

Kiki Sushi


ul. Domaniewska 17/19, Warszawa
www.kikisushi.pl


Nie ma nic lepszego niż świeże sushi, i właściwie KikiSushi sobie radzi dobrze, tylko jeden mały szczegół pozostawił duży niesmak. Ale zacznijmy od początku: umawiamy się na odbiór osobisty, zamówienie będzie szybko, bo już za godzinę, także jak na razie super, jedziemy odebrać nasz zestaw, który czeka już na ladzie, a tu zonk!

Mamy dopłacić 10 zł, a przepraszam 8 zł plus VAT wytrzaśnięty z kosmosu i trafiający zapewne prosto do cudzej kieszeni. Żadnego paragonu, żadnej informacji na kuponie, żadnej informacji podczas rozmowy telefonicznej, ba – żadnej informacji na stronie! Po prostu 10 zł za opakowanie, za dwie mikrotorebki sosu sojowego czy też może za dojazd własny. Widocznie wyglądaliśmy jak przybysze z innej planety, bo jak głosi oferta MyDeal: Dostawa na terenie Mokotowa: 5 zł.My nie dość, że przyjechaliśmy sami, to zapłaciliśmy dwukrotność tej kwoty. O dopłacie do opakowania przy odbiorze osobistym nic nie ma, zresztą 10 zł za pudełko? Uprzedzamy, że pozłacane nie jest.  Nieuczciwych interesów nie warto wspierać.
Jednak, żeby nie zrównywać się poziomem z ludźmi, którzy wyłudzili (sic!) od nas 10 zł, napiszemy, że sushi dobre.

Aktualizacja: opłata za opakowanie została pobrana przez błąd pracownika i ma zostać zwrócona.

Zamówiliśmy zestaw nr 6, czyli 24 sztuki california maki:
  • 8 x łosoś, krab, ogórek, serek Philadelphia
  • 8 x tuńczyk, ogórek, por
  • 8 x maślana, ogórek, majonez

Koszt przed zniżką: 58zł
Koszt kuponu: 29zł
Dopłata: 10zł (za opakowanie)
W sumie zapłaciliśmy: 39zł






Ryba świeża. Zestaw wprawdzie nie wyglądał tak kolorowo, jak na zdjęciu na stronie, jednak smaku mu to nie odebrało. Mała niezgodność: nie było maślanej, tylko łosoś, surimi natomiast było bez łososia. W surimi jest tyle kraba, co w kotlecie schabowym krewetek, ale to swoją drogą. Sosu sojowego za mało, jednak był dobrej jakości. Ryż trochę się rozpadał, poza tym wszystko ok. Sushi trzymało poziom, może nie prawdziwej japońskiej kuchni, ale takiej w polskim wydaniu. Zjeść można ze smakiem, nie tylko w biegu.

Jednak jak niesmak był, tak będzie. Pozostawiamy to miejsce tym, którzy są gotowi dopłacać za nie wiadomo co lub wykłócać się o swoje.


Kupon z serwisu: MyDeal.pl

środa, 6 kwietnia 2011

Sephia

ul. gen. Andersa 13, Warszawa
www.restauracja-sephia.pl


Po krótkim zastanowieniu piątkowy obiad postanowiliśmy zjeść w Sephii. Całkiem przyjemne miejsce, przy samym skwerze. Wnętrze urządzone z gustem, w stonowanych kolorach i o niewyszukanym wyposażeniu. Zaletą jest to, że sala jest podzielona ściankami, więc można znaleźć sobie ciche miejsce.
Takie też znaleźliśmy (obrus był niestety trochę poplamiony).

Zamówiliśmy:
  • De Vollaile faszerowany boczkiem, papryką, i serem camembert
    podany z frytkami i bukietem surówek – 24zł
  • Polędwiczki wieprzowe w sosie serowym z plastrami opiekanych ziemniaków
    i groszkiem cukrowym – 29zł
  • 2 Tyskie 0,5l – 15zł

Koszt przed zniżką: 68zł
Koszt kuponu: 25zł
Dopłata: 18zł
W sumie zapłaciliśmy: 43zł

De Vollaile faszerowany boczkiem, papryką, i serem camembert

Polędwiczki wieprzowe w sosie serowym


Nie spodziewaliśmy się dużych dań i dobrze, były średnie, szczególnie mało było plastrów ziemniaków, frytek też niewiele. Smak przeciętny, nic szczególnego, ale nie można powiedzieć, że niesmaczne. Nie było tego czegoś, co by szczególnie zachęcało do odwiedzenia restauracji. Ceny do przełknięcia, jedzenie też – i tylko tyle. Żadnego czekadełka, może słusznie, bo jedzenie szybko pojawiło się na stole. Jednak skoro to restauracja, a nie przydrożny bar…

Polędwiczki nie rozpływały się w ustach, miękkie, ale nie bardzo miękkie. Dobry serowy sos. Groszek – zależy od gustu, dla jednych smaczny i chrupiący, dla innych zbyt tłusty i mdły. Niezły De Vollaile w chrupiącej panierce, do niego trzy surówki, frytki.

Jeśli dla kogoś ceny nie są wysokie, to można odwiedzić. Miejsce jest przyjemne. Mimo że z wizyty z kuponem jesteśmy zadowoleni, to pierwotne ceny za taką jakość nie są dla nas do przyjęcia. W menu nie ma nawet żadnej przystawki poniżej 10 zł (nachosy 12zł, krążki cebulowe 10zł), jeśli porcje są proporcjonalnie podobne wielkością do dań głównych, to każda wizyta skończy się niemałym rachunkiem.

Kupon z serwisu: Gruper.pl