
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracja. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 października 2014
Recenzja restauracji: Ed Red, Kraków

Etykiety:
Ardbeg,
burger,
Bushmills,
Ed Red,
Islay,
koktajl,
kraków,
opinia o,
recenzja restauracji,
restauracja,
steak house,
whisky,
whisky sour
środa, 24 października 2012
[oferta] 8-daniowa uczta w restauracji ToBaYa
ul. Ogrodowa 58
00-876 Warszawa (Google Street View)
00-876 Warszawa (Google Street View)
Oferta obejmuje 8-daniową degustację.
W każdym zestawie: zupa na bazie mleka kokosowego
i czerwonego curry, sushi, szaszłyki, kalmary w chrupiącym cieście,
plastry tofu w panierce, sakiewki z ciasta ryżowego, lody z zielonej
herbaty.
- 139 zł za zestaw dla 2 osób
- 275 zł za zestaw dla 4 osób
- 399 zł za zestaw dla 6 osób
- 275 zł za zestaw dla 4 osób
- 399 zł za zestaw dla 6 osób
Zestaw dla 2 osób zawiera:
Khao Soi Kai (2 porcje): kremowa zupa „jajeczna” na bazie mleka kokosowego i czerwonego curry, z kawałkami kurczaka i makaronem jajecznym. Podawane z dodatkami: papryka, czerwona cebulka, azjatyckie pekle z kapusty i omlet na chrupiąco.
Master maki (6 kawałków): maki o niepowtarzalnym smaku. Połączenie doskonałego ryżu, fińskiego łososia, dojrzałego awokado toki-doki, kruchej sałaty, kremowego serka śmietankowego, marynowanych w słodkim sosie grzybów Schitake, owinięte w japoński omlet jajeczny.
California-lux maki z tuńczykiem (8 kawałków): klasyczne Uru maki z Tuńczykiem Yellowfin {Thunnus albacares}, kremowym serkiem śmietankowym, kruchą sałatą, ogórkiem, czarnym sezamem i wodorostami Gold Nori.
Yakitori (2 szaszłyki): szaszłyki z delikatnego udźca kurczaka, pieczone z porem w słodko-słonym japońskim sosie Teriyaki, posypane prażonym sezamem.
Ika Furai (6 krążków): specjalnie przygotowane krążki kalmara panierowane w oryginalnym chrupiącym cieście Furai, podawane z delikatnym japońskim białym sosem.
Hasamiage (2 trójkąty): plastry świeżego sera tofu przekładane delikatnym żółtym serem, owinięte suszonymi wodorostami nori, zapiekane w chrupiącej panierce. Serwowane z białym kremowym sosem.
Thung Thong (2 sakiewki): autorskie danie o tajskich korzeniach, chrupiące sakiewki z ciasta ryżowego, wypełnione kurczakiem, makaronem sojowym, warzywami i grzybami Shitake, doprawione unikalną mieszaniną azjatyckich przypraw i sosów. Podawane z sosem słodko-ostrym.
Matcha Aisu (2 porcje): przygotowywane przez kucharzy restauracji ToBaYa, według oryginalnych japońskich receptur lody ze szlachetnej zielonej herbaty Matcha. (via groupon.pl)
środa, 27 czerwca 2012
Moshi Sushi
ul. Przeskok 2, Warszawa
www.moshisushi.pl
Nie sądziliśmy, że kiedyś trafimy na ofertę, o której realizację będziemy się napraszać. A tak było w przypadku Moshi Sushi. Wprawdzie zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie będziemy mogli dowolnie wybrać terminu wizyty w lokalu, bo kupon chcieliśmy wykorzystać nieco ponad tydzień przed końcem jego ważności, jednak nie sądziliśmy, że specjalnie będzie się to utrudniać.
| Wygląd lokalu, a raczej - ogródka |
A wyglądało to tak:
Masa telefonów i narażania na kolejne koszty – ciągle łączyliśmy się z pocztą głosową. Postanowiliśmy wybrać się do Moshi i zarezerować stolik. Naszym oczom ukazała się pusta knajpka, usiedliśmy w nadziei, że będziemy mogli zjeść, tylko telefon uległ tymczasowej awarii. Nie, oczywiście nikt się nami nie zainteresował, podeszliśmy do lady. No i niestety nie ma miejsc, przez cały tydzień wszystko będzie zajęte i pan oddzwoni za kilka dni, jak coś się zwolni i wtedy ewentualnie będziemy mogli wykorzystać nasze kupony. Yyyy, tak – lokal był pusty. No to czekamy 3-4 dni, telefon milczy, dzwonimy – poczta głosowa. Interwencja u Okazika. Ok, dobra nasza po chwili ktoś odbiera telefon. Jest miejsce! Kiedy? „Za 10 minut mogą państwo być?”. Z miejsca wyszliśmy i byliśmy za pół godziny – znów pusto!
W międzyczasie przyszła kobieta, która też nie mogła się dodzwonić, ale obsługa twierdziła, że to niemożliwe, przecież telefon działa. Kolene osoby dzwoniły szczęśliwe, że w końcu się udało – propozycja terminu to za każdym razem było „teraz”. Przyjście na miejsce i zapytanie o realizację kuponu było obrazą majestatu. Do tej pory nie wiemy, czemu w takim razie nie odbierano telefonu, a lokal stał pusty. Podczas drugiej wizyty w Moshi realizacja kuponów już wyglądała normalnie.
Jeśli chodzi o jedzenie, to tendencja spadkowa.
Zestaw 1:
Koszt przed zniżką: 2 x 100 zł
Koszt kuponów: 2 x 27 zł
Pierwszy zestaw – duża porcja bardzo dobrej zupy miso, której do ideału brakowało jedynie tofu, smaczne sushi przyzwoitej wielkości (nie mówiąc o końcowych kawałkach, które były aż za duże na jeden kęs), cały dzbanek herbaty razem z dwoma filiżankami. Niska cena całego zestawu i jego wielkosc sprawiły, że zapomnieliśmy o wcześniejszych problemach z rezerwacją.
Za drugim razem nie było niestety tak dobrze. Porcja zupy sporo mniejsza, brak dzbanka z herbatą, tylko... jeden kubeczek. Ryż w sushi bardzo kwaśny (jeszcze się z takim nie spotkaliśmy), futomaki przepełnione serkiem philadelphia i wyjątkowo cieniutkie, niektóre dosłownie jednocentymetrowe.
Ciężko mieć wyrobione zdanie, jedzenie mogłoby być po małych poprawkach, fajne miejsce, choć bez własnej toalety, znośne ceny, miły ogródek, ale atmosfera, którą zapewnia obsługa – do bani.
Kupon z serwisu: Okazik.pl
Masa telefonów i narażania na kolejne koszty – ciągle łączyliśmy się z pocztą głosową. Postanowiliśmy wybrać się do Moshi i zarezerować stolik. Naszym oczom ukazała się pusta knajpka, usiedliśmy w nadziei, że będziemy mogli zjeść, tylko telefon uległ tymczasowej awarii. Nie, oczywiście nikt się nami nie zainteresował, podeszliśmy do lady. No i niestety nie ma miejsc, przez cały tydzień wszystko będzie zajęte i pan oddzwoni za kilka dni, jak coś się zwolni i wtedy ewentualnie będziemy mogli wykorzystać nasze kupony. Yyyy, tak – lokal był pusty. No to czekamy 3-4 dni, telefon milczy, dzwonimy – poczta głosowa. Interwencja u Okazika. Ok, dobra nasza po chwili ktoś odbiera telefon. Jest miejsce! Kiedy? „Za 10 minut mogą państwo być?”. Z miejsca wyszliśmy i byliśmy za pół godziny – znów pusto!
W międzyczasie przyszła kobieta, która też nie mogła się dodzwonić, ale obsługa twierdziła, że to niemożliwe, przecież telefon działa. Kolene osoby dzwoniły szczęśliwe, że w końcu się udało – propozycja terminu to za każdym razem było „teraz”. Przyjście na miejsce i zapytanie o realizację kuponu było obrazą majestatu. Do tej pory nie wiemy, czemu w takim razie nie odbierano telefonu, a lokal stał pusty. Podczas drugiej wizyty w Moshi realizacja kuponów już wyglądała normalnie.
Jeśli chodzi o jedzenie, to tendencja spadkowa.
Zestaw 1:
- 6 x futomaki z grillowanym łososiem (grillowany łosoś, majonez, awokado, ogórek, sałata)
- 6 x futomaki z pieczoną rybą (pieczona ryba maślana, sałata, awokado, ogórek, oshinko, majonez)
- 6 x california maki z krewetką w tampurze (krewetka w tampurze, majonez, oshinko, ogórek)
| Zestaw 1 |
| Zestaw 1 z profilu :) |
Zestaw 2:
- 2 x nigiri z łososiem
- 2 x nigiri z krewetką
- 6 x futomaki z serkiem Philadelphia (serek Philadelphia, łosoś, awokado, ogórek, sałata)
- 6 x california maki z krewetką (krewetka, majonez, ogórek, awokado)
| Zestaw 2 |
Do każdego zestawu - zupa miso oraz zielona herbata.
| Zupa miso |
Koszt kuponów: 2 x 27 zł
Pierwszy zestaw – duża porcja bardzo dobrej zupy miso, której do ideału brakowało jedynie tofu, smaczne sushi przyzwoitej wielkości (nie mówiąc o końcowych kawałkach, które były aż za duże na jeden kęs), cały dzbanek herbaty razem z dwoma filiżankami. Niska cena całego zestawu i jego wielkosc sprawiły, że zapomnieliśmy o wcześniejszych problemach z rezerwacją.
Za drugim razem nie było niestety tak dobrze. Porcja zupy sporo mniejsza, brak dzbanka z herbatą, tylko... jeden kubeczek. Ryż w sushi bardzo kwaśny (jeszcze się z takim nie spotkaliśmy), futomaki przepełnione serkiem philadelphia i wyjątkowo cieniutkie, niektóre dosłownie jednocentymetrowe.
Ciężko mieć wyrobione zdanie, jedzenie mogłoby być po małych poprawkach, fajne miejsce, choć bez własnej toalety, znośne ceny, miły ogródek, ale atmosfera, którą zapewnia obsługa – do bani.
Kupon z serwisu: Okazik.pl
Etykiety:
kupon,
okazik,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
restauracje,
sushi,
warszawa
wtorek, 29 maja 2012
[ściema] Kurs przyrządzania sushi
Kursy sushi poza ofertą zakupów grupowych:
- szkoleniasushi.pl (3-4 godziny – 150 zł/os.)
- masala.com.pl (3-4 godziny – 150 zł/os.)
- sushiakademia.pl (4-5 godzin – 199 zł/os.)
Kurs sushi w zakupach grupowych:
Poznaj tajniki kuchni japońskiej: profesjonalny kurs przyrządzania sushi z certyfikatem
(link)
(link)
...ale przynajmniej dostaniemy certyfikat restauracji (o dziwnej nazwie) PaniTuzje, która nie ma jednak w swojej ofercie nawet grama sushi, a specjalizuje się w potrawach z dodatkiem serów pleśniowych "Lazur".
Aktualizacja:
Restauracja na swojej stronie internetowej oferuje 2-godzinny kurs sushi w cenie 200 zł, co tylko potwierdza, że wyjściowa cena 1000 zł jest wzięta z sufitu.
Etykiety:
kurs sushi,
mydeal,
oszustwo,
restauracja,
sushi,
ściema,
śmieszne,
usługi,
warszawa
wtorek, 17 kwietnia 2012
Poznań za pół ceny 2012
Piąta, jubileuszowa edycja akcji "Poznań za pół ceny" odbędzie się w dniach 28-29 kwietnia. To sobota i niedziela rozpoczynające tzw. "długi majowy weekend", który w tym roku potrwa rekordowe 9 dni! "Poznań za pół ceny" to niezwykła okazja do odkrywania turystycznych walorów Poznania. W programie dziesiątki atrakcji za pół ceny i wiele darmowych niespodzianek.
źródło: www.poznan.pl
Przewodniki można wydrukować, zyskując gotowy, poręczny plan wycieczki wraz ze szczegółowym opisem i mapą.
piątek, 16 marca 2012
Nori Sushi Bar
ul. Stryjeńskich 17, Warszawa (@ Google Street View)
Maki oshinko były w rzeczywistości hosomakami. Wasabi trochę rozwodnione. Dodatkowo, gdyby skomponować ten zestaw samodzielnie wychodzi 56 zł – i tak za dużo. To miejsce niczym się nie wyróżnia, ani przyjemną atmosferą (chyba że ktoś lubi niewielkie, zaciemnione powierzchnie), ani cenami. Jedynym jego plusem może być lokalizacja, chyba że okoliczne suszarnie wygrają lub Nori skupi się na realizacji samych kuponów.
Pewnego leniwego południa postanowiliśmy zamówić sushi, stanęło na kuponie z Nori. Zadzwoniliśmy, niestety nikt nie odbierał. Wizja popołudnia z sushi się rozmyła, ale że mieliśmy blisko, to w drodze do sklepu zahaczyliśmy o Nori. Zamknięte.
![]() |
| A miało być czynne od godz. 12:00 :) |
Po dwóch godzinach było już otwarte i złożyliśmy zamówienie osobiście. Był czwartek, a nasz zestaw mógł być zrobiony dopiero w poniedziałek, bo akurat kupony z innego serwisu się kończyły i było bardzo dużo chętnych – pełen notes terminów i właścicielka pracująca w pocie czoła.
Co do samego sushi: bez rewelacji, domowy smak z osiedlowej kanciapy. Ryż dobrze przygotowany i to koniec plusów. Po prostu neutralnie, można zjeść, ale nie trzeba. Pewnie podyktowane to też było kuponową oszczędnością i chęcią zarobienia, ale cena jak za taką jakość i ilość nie do przyjęcia.
Nasz zestaw:
Koszt kuponu: 19 zł
Co do samego sushi: bez rewelacji, domowy smak z osiedlowej kanciapy. Ryż dobrze przygotowany i to koniec plusów. Po prostu neutralnie, można zjeść, ale nie trzeba. Pewnie podyktowane to też było kuponową oszczędnością i chęcią zarobienia, ale cena jak za taką jakość i ilość nie do przyjęcia.
Nasz zestaw:
- 8 szt. California (krab, avocado, ogórek, sezam)
- 6 szt. Hosomaki (łosoś, serek Philadelphia)
- 6 szt. Maki oshinko (marynowana rzepa)
- sałatka zielona (łagodna sałatka z sałaty lodowej, białej i czerwonej kapusty, marchewki, ogórka i sezamu)
Koszt kuponu: 19 zł

![]() |
| Uramaki z paluszkiem krabowym |
Maki oshinko były w rzeczywistości hosomakami. Wasabi trochę rozwodnione. Dodatkowo, gdyby skomponować ten zestaw samodzielnie wychodzi 56 zł – i tak za dużo. To miejsce niczym się nie wyróżnia, ani przyjemną atmosferą (chyba że ktoś lubi niewielkie, zaciemnione powierzchnie), ani cenami. Jedynym jego plusem może być lokalizacja, chyba że okoliczne suszarnie wygrają lub Nori skupi się na realizacji samych kuponów.
Kupon z serwisu: Okazik.pl
Etykiety:
bar,
kupon,
okazik,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
sushi,
warszawa
poniedziałek, 12 marca 2012
White Sushi
Krakowskie Przedmieście 29, Warszawa
www.whitesushi.pl
Całość oceniamy dość pozytywnie. Uramaki – w porządku, paluszek krabowy się na szczęście swoim smakiem wyjątkowo nie wybijał. Hosomaki z samymi warzywami także bez większego zachwytu, niektóre niestety były pęknięte. Najlepszą część zestawu – nigiri – zostawiliśmy na koniec. Przepyszny i mięciutki łosoś słusznych rozmiarów. Krewetka oraz omlet też niczego sobie. Wasabi było trochę wysuszone, a pałeczki nie miały wyprofilowanych końcówek.
www.whitesushi.pl
Tym razem wpadliśmy coś przekąsić do White Sushi. Spodobał nam się designerski wystrój z przewagą białego koloru, wiszącymi żurawiami z origami i efektownymi lustrami przy barze. Szybko wskazano nam stolik i przejrzeliśmy karty: Wysokie ceny sushi, za 100 zł dwie osoby mogą tu jedynie wpaść na szybką przekąskę, ceny napojów lepiej pominąć. Zestawów jest niewiele, nie ma w czym wybierać, choć skomponować sobie można coś pysznego, jednak za odpowiednio wyższą cenę.
Nasz zestaw:
2 x nigiri sake
1 x nigiri tamago
1 x nigiri ebi
6 x hosomaki kappa
6 x hosomaki oshinko
8 x uramaki z paluszkiem krabowym, ogórkiem, awokado i majonezem
Koszt przed zniżką: 100 zł
Koszt kuponu: 49 zł
![]() |
| Druga strona medalu :) |
Całość oceniamy dość pozytywnie. Uramaki – w porządku, paluszek krabowy się na szczęście swoim smakiem wyjątkowo nie wybijał. Hosomaki z samymi warzywami także bez większego zachwytu, niektóre niestety były pęknięte. Najlepszą część zestawu – nigiri – zostawiliśmy na koniec. Przepyszny i mięciutki łosoś słusznych rozmiarów. Krewetka oraz omlet też niczego sobie. Wasabi było trochę wysuszone, a pałeczki nie miały wyprofilowanych końcówek.
Podsumowując – wysoka jakość składników, ale zestaw bardzo oszczędny i nie jest to niestety oszczędność dla portfela klienta. Jednak zważywszy na lokalizację i wystrój, nie jest to duże zaskoczenie.
Kupon z serwisu: Groupon.pl
Etykiety:
groupon,
kupon,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
sushi,
warszawa
wtorek, 21 lutego 2012
Złota Orda
ul. Inspektowa 1, Warszawa
Złota Orda zaskoczyła nas od pierwszego wejrzenia. Ciekawa konstrukcja w mongolskim stylu pomiędzy lodowiskiem a nowym blokiem. Im bliżej środka, tym ciekawiej: pokonaliśmy oblodzony parking, po czym weszliśmy do wnętrza jurty. Przywitał nas tylko specyficzny zapach. Jako że obsługi nie było widać usiedliśmy w przyjemnej loży.
Dostaliśmy czekadełko, co było miłym zaskoczeniem. Było nie pierwszej świeżości, niechrupiące, ale z sosem czosnkowym smakowało znośnie. Chwilę później dostaliśmy Tarag (jogurt) i herbatę. Jogurt smaczny, kminkowy. Herbata jak na nasz gust okropna – słona i tłusta (taka ma być), ale co kraj to obyczaj. Zmusiliśmy się do wypicia pewnej ilości, by poznać nowy smak, po czym szybko zabiliśmy go piwem. Przyniesiono nasze dania: Czebureki i Sumsę. To drugie niesamowicie małe, jak na danie główne mogłoby być choć trochę większe. Wyglądało raczej jak przystawka. Czebureki też nie za duże, ale w normie. Oba były smaczne, mięso dobrze przyprawione. Dodany do nich bulion był letni i mało słony. Może taki ma być, nie znamy kuchni mongolskiej. Być może z tego samego powodu czegoś nam brakowało. Do dań była dodana tylko ozdoba z warzyw, także wsparliśmy się tym i sosem czosnkowym. Pewnie jeśli porcje byłyby większe, to takiego niedosytu by nie było. Chałwa na deser smaczna.
Największym zarzutem jest wielkość porcji. Może inne pozycje z karty dań prezentują się bardziej okazale, ale na podstawie tego, co dostaliśmy, możemy ocenić, że to restauracja z najmniejszymi porcjami, jakie jedliśmy. Obsługa kelnerska na mały minus, kelnerka była niedoświadczona, ale na pewno jej zachowanie nie wynikało ze złośliwości. Smak dań – neutralnie, dobre z małymi minusami. Wnętrze na plus – czegoś takiego jeszcze nie było i aż się prosi, by to wykorzystać.
Złota Orda zaskoczyła nas od pierwszego wejrzenia. Ciekawa konstrukcja w mongolskim stylu pomiędzy lodowiskiem a nowym blokiem. Im bliżej środka, tym ciekawiej: pokonaliśmy oblodzony parking, po czym weszliśmy do wnętrza jurty. Przywitał nas tylko specyficzny zapach. Jako że obsługi nie było widać usiedliśmy w przyjemnej loży.
Wnętrze okazało się całkiem ciekawe, na pewno u nas niespotykane. Restauracja jest bardzo duża. Loże po bokach zapewniają komfort i są doskonałym punktem obserwacyjnym, więc wypatrywaliśmy kelnerki. Przeszła obok nas kilkakrotnie bez słowa, ale kartę podała dopiero po 10 min.
Zamówiliśmy:
Koszt przed zniżką: 83 zł
- Suutej Caj (herbata mongolska) - 10 zł
- Tarag - 10 zł
- Czebureki - 24 zł
- Sumsa - 22 zł
- Chałwa - 9 zł
- Piwo Okocim 0,5l - 8 zł
Koszt przed zniżką: 83 zł
Koszt kuponu: 19,90 zł
Dopłata: 8 zł
W sumie zapłaciliśmy: 27,90 zł
Dopłata: 8 zł
W sumie zapłaciliśmy: 27,90 zł
Dostaliśmy czekadełko, co było miłym zaskoczeniem. Było nie pierwszej świeżości, niechrupiące, ale z sosem czosnkowym smakowało znośnie. Chwilę później dostaliśmy Tarag (jogurt) i herbatę. Jogurt smaczny, kminkowy. Herbata jak na nasz gust okropna – słona i tłusta (taka ma być), ale co kraj to obyczaj. Zmusiliśmy się do wypicia pewnej ilości, by poznać nowy smak, po czym szybko zabiliśmy go piwem. Przyniesiono nasze dania: Czebureki i Sumsę. To drugie niesamowicie małe, jak na danie główne mogłoby być choć trochę większe. Wyglądało raczej jak przystawka. Czebureki też nie za duże, ale w normie. Oba były smaczne, mięso dobrze przyprawione. Dodany do nich bulion był letni i mało słony. Może taki ma być, nie znamy kuchni mongolskiej. Być może z tego samego powodu czegoś nam brakowało. Do dań była dodana tylko ozdoba z warzyw, także wsparliśmy się tym i sosem czosnkowym. Pewnie jeśli porcje byłyby większe, to takiego niedosytu by nie było. Chałwa na deser smaczna.
Największym zarzutem jest wielkość porcji. Może inne pozycje z karty dań prezentują się bardziej okazale, ale na podstawie tego, co dostaliśmy, możemy ocenić, że to restauracja z najmniejszymi porcjami, jakie jedliśmy. Obsługa kelnerska na mały minus, kelnerka była niedoświadczona, ale na pewno jej zachowanie nie wynikało ze złośliwości. Smak dań – neutralnie, dobre z małymi minusami. Wnętrze na plus – czegoś takiego jeszcze nie było i aż się prosi, by to wykorzystać.
| Herbata mongolska w mało mongolskich kubko-filiżankach |
| Tarag |
| Czekadełko |
| Czebureki |
| Sumsa |
| Chałwa |
Kupon z serwisu: Okazik.pl
Etykiety:
kupon,
mongolska,
okazik,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
tatarska,
warszawa
wtorek, 8 listopada 2011
Gruba Ryba - podejście drugie
ul. Kasprzaka 7, Warszawa
gruba-ryba.pl
Nie mogliśmy sobie odpuścić kolejnej wizyty w sushi barze, a że znów pojawiła się oferta w Grubej Rybie, to znów skorzystaliśmy - dwa razy. Ostatnio byliśmy zadowoleni pół na pół, teraz było o wiele lepiej. Zamówiliśmy bardziej różnorodne zestawy.
A mianowicie:
Koszt przed zniżką: 97zł
Koszt kuponu: 50zł
Zestaw IV
Nigiri łosoś (2 szt.)
Nigiri tuńczyk (2 szt.)
Nigiri kalmar (2 szt.)
Nigiri krewetka królewska (2 szt.)
Futo maki z seriolą, ogórkiem, kiełkami lucerny i majonezem (6 szt.)
Futo maki z pieczonym łososiem i majonezem (6 szt.)
California maki z łososiem, avocado i serkiem Philadelfia (8 szt.)
Koszt przed zniżką: 105zł
Koszt kuponu: 50zł
Dopłata: 5zł
Tym razem dla każdego coś dobrego. I jednogłośnie stwierdzamy, że jedzenie lepsze niż w marcu. Przede wszystkim duże kawałki ryby, nie trzeba było się zastanawiać, czy ona tam jest, bo było wyraźnie czuć.
Dobre nigiri – zamiast tego z omletem dostaliśmy z łososiem (jak dla nas takie zamiany mogą być zawsze), jedynie kalmar był twardy. Hosomaki warzywne również nienajgorsze. Niestety Futomaki trochę się rozpadały, ale za to nadrabiały smakiem.
Co do miejsca – miła obsługa, mniej zapachu ryby w powietrzu, jednak tym razem całkiem tłoczno. To zasługa kuponów realizowanych na ostatnią chwilę, ale może dzięki nim więcej osób się przekona do Grubej Ryby, my się powoli przekonujemy. Gdyby tylko napoje były tańsze… To jedne z wyższych cen, jakie spotkaliśmy.
Kupon z serwisu: Groupon.pl
gruba-ryba.pl
Nie mogliśmy sobie odpuścić kolejnej wizyty w sushi barze, a że znów pojawiła się oferta w Grubej Rybie, to znów skorzystaliśmy - dwa razy. Ostatnio byliśmy zadowoleni pół na pół, teraz było o wiele lepiej. Zamówiliśmy bardziej różnorodne zestawy.
A mianowicie:
Zestaw I i III
Zestaw I i III
Zestaw I
Nigiri omlet tamago (2 szt.)
Hoso maki z ogórkiem i sezamem (6 szt.)
Hoso maki z tykwą (6 szt.)
Hoso maki z rzepą (6 szt.)
Zestaw III
Nigiri łosoś (2 szt.)
Futo maki z krewetką królewską, tykwą, ogórkiem i serkiem Philadefia (6 szt.)
Futo maki z tuńczykiem, ogórkiem i sezamem (6 szt.)
California maki z łososiem, serkiem Philadelfia i avocado (8 szt.)
Nigiri omlet tamago (2 szt.)
Hoso maki z ogórkiem i sezamem (6 szt.)
Hoso maki z tykwą (6 szt.)
Hoso maki z rzepą (6 szt.)
Zestaw III
Nigiri łosoś (2 szt.)
Futo maki z krewetką królewską, tykwą, ogórkiem i serkiem Philadefia (6 szt.)
Futo maki z tuńczykiem, ogórkiem i sezamem (6 szt.)
California maki z łososiem, serkiem Philadelfia i avocado (8 szt.)
Koszt przed zniżką: 97zł
Koszt kuponu: 50zł
Zestaw IV
Zestaw IV
Nigiri łosoś (2 szt.)
Nigiri tuńczyk (2 szt.)
Nigiri kalmar (2 szt.)
Nigiri krewetka królewska (2 szt.)
Futo maki z seriolą, ogórkiem, kiełkami lucerny i majonezem (6 szt.)
Futo maki z pieczonym łososiem i majonezem (6 szt.)
California maki z łososiem, avocado i serkiem Philadelfia (8 szt.)
Koszt przed zniżką: 105zł
Koszt kuponu: 50zł
Dopłata: 5zł
Tym razem dla każdego coś dobrego. I jednogłośnie stwierdzamy, że jedzenie lepsze niż w marcu. Przede wszystkim duże kawałki ryby, nie trzeba było się zastanawiać, czy ona tam jest, bo było wyraźnie czuć.
Dobre nigiri – zamiast tego z omletem dostaliśmy z łososiem (jak dla nas takie zamiany mogą być zawsze), jedynie kalmar był twardy. Hosomaki warzywne również nienajgorsze. Niestety Futomaki trochę się rozpadały, ale za to nadrabiały smakiem.
Co do miejsca – miła obsługa, mniej zapachu ryby w powietrzu, jednak tym razem całkiem tłoczno. To zasługa kuponów realizowanych na ostatnią chwilę, ale może dzięki nim więcej osób się przekona do Grubej Ryby, my się powoli przekonujemy. Gdyby tylko napoje były tańsze… To jedne z wyższych cen, jakie spotkaliśmy.
Kupon z serwisu: Groupon.pl
Etykiety:
groupon,
kupon,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
restauracje,
sushi,
warszawa
wtorek, 28 czerwca 2011
Momo Sushi
ul.Fieldorfa 10 lokal 312, Warszawa
www.momosushi.pl
Po przeczytaniu opinii w internecie nie chciało nam się nawet tam iść, ale w końcu było trzeba, tym bardziej, że mieliśmy dwa kupony. Najbardziej zdziwiło nas, że firma bierze opłatę za coś, o czym nie informowała w ofercie: po 4 zł za dodatek (imbir, wasabi, sos sojowy), przez co kupon nie jest już żadną okazją, a powodem do frustracji. Jednak jak się okazało, tak było w przypadku MyDeal najwidoczniej, bo od nas nic dodatkowo nie wzięto, a przyszliśmy z „okazikiem”.
Zamówiliśmy dwa zestawy:
Właściwie wszystko się zgadzało. Jednak mamy wrażenie, że zestawy nie są urozmaicone, raczej pospolite, takie barowe. Czyli zgodnie z oczekiwaniami, bo to nie jest suszarnia z prawdziwego zdarzenia, gdzie można delektować się jedzeniem i atmosferą. To miejsce, gdzie można obejrzeć program o randkach w MTV, umyć ręce w toalecie 20 metrów dalej i szybko skonsumować swoje zamówienie. Naprawdę szybko – w lokalu nie ma tłumów, zresztą nie ma szans, żeby były, bo są cztery stoliki, a sushimaker się nie ociąga. Nawet w barze szybkiej obsługi jest wolniej.
Nigiri dość dobre, każdego rodzaju po trzy sztuki. Maki głównie z paluszkami i łososiem, także nic szczególnego, zresztą trochę się rozpadały. Jakby to powiedzieć – widziały gały, co brały. Jednak tu trzeba poruszyć temat cen – jako miejsce oddalone od centrum, mogłoby je mieć nieco bardziej korzystne, dla przeciętnego wielbiciela sushi, nie jest tu tanio. Taka cena za paluszek z kawalątkiem łososia nie jest niska, więc nie wiadomo jaki powód do przyjechania na Gocław miałby przyświecać mieszkańcom innych dzielnic. Szczególnie, że napoje też drogie, przykładowo: kieliszek wina 10 zł, małe piwo – 6 zł, herbata – 10 zł. Znamy niższe ceny w centrum, za podobną jakość.
Miejsca nie oceniamy tak źle, było nawet smacznie, miejsce schludne, obsługa miła, ale nie wrócimy bez kuponu. Także jeśli o nas chodzi – reklama się do końca nie udała, przede wszystkim z powodu cen, które powinny być proporcjonalne do jakości i ilości.
www.momosushi.pl
Po przeczytaniu opinii w internecie nie chciało nam się nawet tam iść, ale w końcu było trzeba, tym bardziej, że mieliśmy dwa kupony. Najbardziej zdziwiło nas, że firma bierze opłatę za coś, o czym nie informowała w ofercie: po 4 zł za dodatek (imbir, wasabi, sos sojowy), przez co kupon nie jest już żadną okazją, a powodem do frustracji. Jednak jak się okazało, tak było w przypadku MyDeal najwidoczniej, bo od nas nic dodatkowo nie wzięto, a przyszliśmy z „okazikiem”.
Zamówiliśmy dwa zestawy:
- Samuraj – 18 szt. nigiri: łosoś, maślana, tuńczyk, krewetka, tako - 79zł
- Senko – 34 szt.: 6 maki (rybne), 8 california (łosoś, sałata, ogórek ,sezam) , 8 california (paluszek krabowy, awokado), 12 futo (łosoś, oshinko, ogórek, paluszek krabowy, serek philadelphia) - 75zł
Koszt przed zniżką: 154zł
Koszt kuponów: 79,80złWłaściwie wszystko się zgadzało. Jednak mamy wrażenie, że zestawy nie są urozmaicone, raczej pospolite, takie barowe. Czyli zgodnie z oczekiwaniami, bo to nie jest suszarnia z prawdziwego zdarzenia, gdzie można delektować się jedzeniem i atmosferą. To miejsce, gdzie można obejrzeć program o randkach w MTV, umyć ręce w toalecie 20 metrów dalej i szybko skonsumować swoje zamówienie. Naprawdę szybko – w lokalu nie ma tłumów, zresztą nie ma szans, żeby były, bo są cztery stoliki, a sushimaker się nie ociąga. Nawet w barze szybkiej obsługi jest wolniej.
Nigiri dość dobre, każdego rodzaju po trzy sztuki. Maki głównie z paluszkami i łososiem, także nic szczególnego, zresztą trochę się rozpadały. Jakby to powiedzieć – widziały gały, co brały. Jednak tu trzeba poruszyć temat cen – jako miejsce oddalone od centrum, mogłoby je mieć nieco bardziej korzystne, dla przeciętnego wielbiciela sushi, nie jest tu tanio. Taka cena za paluszek z kawalątkiem łososia nie jest niska, więc nie wiadomo jaki powód do przyjechania na Gocław miałby przyświecać mieszkańcom innych dzielnic. Szczególnie, że napoje też drogie, przykładowo: kieliszek wina 10 zł, małe piwo – 6 zł, herbata – 10 zł. Znamy niższe ceny w centrum, za podobną jakość.
Miejsca nie oceniamy tak źle, było nawet smacznie, miejsce schludne, obsługa miła, ale nie wrócimy bez kuponu. Także jeśli o nas chodzi – reklama się do końca nie udała, przede wszystkim z powodu cen, które powinny być proporcjonalne do jakości i ilości.
Etykiety:
kupon,
mydeal,
okazik,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
restauracje,
sushi,
warszawa
niedziela, 15 maja 2011
Mała Gruzja
ul. Nowogrodzka 40, Warszawa
www.mala-gruzja.pl
Po dłuższej przerwie wybraliśmy się do Małej Gruzji. Jest to miejsce w centrum, lecz na uboczu, więc nie panuje tam nadmierny gwar. Klientów z kuponem było tego dnia wielu, więc można przypuszczać, że restauracja nie cierpi na nadmiar gości.
Z minusów: ciemno – lokal się znajduje w piwnicy, do pierwszych stolików dociera jeszcze światło, ale na końcu jest już mroczno; z kuchni dochodzą różne odgłosy – od ubijania kotletów po narzekania i prośby kucharza; jeden ze stolików stoi przy wejściu na zaplecze, więc gdy pracownik chce tam wejść, musi się przeciskać , a tym samym przeszkadza w jedzeniu; kelnerka co chwilę przysiadała przy stoliku, jej ubiór nie reprezentował dobrze restauracji gruzińskiej (ani żadnej innej), podobnie muzyka.
Miejsce nas nie zachwyca, przede wszystkim dlatego, że mamy wątpliwość, czy tak smakuje dobre, gruzińskie jedzenie, czy może restauracja przygotowuje wersję ekonomiczną lub ekspresową. Na posiłki bardzo długo się nie czeka, szczególnie, że obłożenie lokalu podczas naszej kolacji było pełne.
Zamówiliśmy, gotowy zestaw dla dwojga:
Koszt przed zniżką: 130zł
Koszt kuponu: 59zł
Ceny wysokie w stosunku do jakości i ilości - z naszych wyliczeń wynika, że porcja chaczapuri (2 kawałki) kosztowałaby nas bez zniżki 18zł, porcja kebabu 29 zł i 36zł wino.
Wino stołowe niezbyt dobre, ale po takim winie nie można się wiele spodziewać. Gruzja słynie z lepszych trunków. Normalnie byśmy go na pewno nie zamówili, ale liczyliśmy przede wszystkim na smaczne posiłki. Chaczapuri było całkiem dobre, jednak ciasto było raczej cienkie, warstwa sera również średnich rozmiarów. Mimo wszystko to sycące danie i kebab nas przerósł. Dwa duże szaszłyki, sporo warzyw, placki i sos. Ciężko to było zjeść również w sensie technicznym: placki się ciągnęły, a warzywa i sosy spadały z talerzy. Kebab smakował jak mielony przyprawiony jakąś charakterystyczną dla Gruzji przyprawą, a sos jak przecier pomidorowy z ziołami. Dania były nawet smaczne, jednak nie było elementu zaskoczenia, urozmaicenia ani pewności, że to samo zjedlibyśmy w Gruzji.
Raczej tam nie wrócimy, chociaż wciąż intryguje nas kuchnia gruzińska.
Kupon z serwisu: Gruper.pl
www.mala-gruzja.pl
Po dłuższej przerwie wybraliśmy się do Małej Gruzji. Jest to miejsce w centrum, lecz na uboczu, więc nie panuje tam nadmierny gwar. Klientów z kuponem było tego dnia wielu, więc można przypuszczać, że restauracja nie cierpi na nadmiar gości.
Z minusów: ciemno – lokal się znajduje w piwnicy, do pierwszych stolików dociera jeszcze światło, ale na końcu jest już mroczno; z kuchni dochodzą różne odgłosy – od ubijania kotletów po narzekania i prośby kucharza; jeden ze stolików stoi przy wejściu na zaplecze, więc gdy pracownik chce tam wejść, musi się przeciskać , a tym samym przeszkadza w jedzeniu; kelnerka co chwilę przysiadała przy stoliku, jej ubiór nie reprezentował dobrze restauracji gruzińskiej (ani żadnej innej), podobnie muzyka.
Miejsce nas nie zachwyca, przede wszystkim dlatego, że mamy wątpliwość, czy tak smakuje dobre, gruzińskie jedzenie, czy może restauracja przygotowuje wersję ekonomiczną lub ekspresową. Na posiłki bardzo długo się nie czeka, szczególnie, że obłożenie lokalu podczas naszej kolacji było pełne.
Zamówiliśmy, gotowy zestaw dla dwojga:
- 2x Lulakebab
- 2x Chaczapuri
- Karafka wina (0,5 l)
Koszt przed zniżką: 130zł
Koszt kuponu: 59zł
Ceny wysokie w stosunku do jakości i ilości - z naszych wyliczeń wynika, że porcja chaczapuri (2 kawałki) kosztowałaby nas bez zniżki 18zł, porcja kebabu 29 zł i 36zł wino.
Lulakebab
Chaczapuri (dwie porcje)
Wino stołowe niezbyt dobre, ale po takim winie nie można się wiele spodziewać. Gruzja słynie z lepszych trunków. Normalnie byśmy go na pewno nie zamówili, ale liczyliśmy przede wszystkim na smaczne posiłki. Chaczapuri było całkiem dobre, jednak ciasto było raczej cienkie, warstwa sera również średnich rozmiarów. Mimo wszystko to sycące danie i kebab nas przerósł. Dwa duże szaszłyki, sporo warzyw, placki i sos. Ciężko to było zjeść również w sensie technicznym: placki się ciągnęły, a warzywa i sosy spadały z talerzy. Kebab smakował jak mielony przyprawiony jakąś charakterystyczną dla Gruzji przyprawą, a sos jak przecier pomidorowy z ziołami. Dania były nawet smaczne, jednak nie było elementu zaskoczenia, urozmaicenia ani pewności, że to samo zjedlibyśmy w Gruzji.
Raczej tam nie wrócimy, chociaż wciąż intryguje nas kuchnia gruzińska.
Kupon z serwisu: Gruper.pl
Etykiety:
gruper,
gruzińska,
kupon,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
restauracje
sobota, 23 kwietnia 2011
The Mint
Al. Jana Pawła II 43a / róg ul. Nowolipie, Warszawa
www.themint.pl
Krótko mówiąc: miłe rozczarowanie. Lokal znajduje się w pasażu, który kojarzy się głównie z solariami, kebabami i różnymi niezbyt gustownymi przybytkami. The Mint jest trochę na uboczu – to naprawdę spokojna knajpka w niepozornym miejscu.
Koszt przed zniżką: 112zł
Niestety piwa lanego nie było. Cena butelkowanego nie jest bardzo wygórowana, jednak lodówki ono na pewno nie widziało. Było ciepłe, ale przynajmniej przybyło na stolik w butelce, wraz ze szklankami, rurkami i sokiem – jeśli ktoś lubi. Piwo to był największy minus, później – same plusy.
Stek z tuńczyka to zdecydowany numer jeden. Był przyrządzony bez zbędnych dodatków, cytryna podkreślała smak. Do tego opiekane ziemniaki (lekko pikantne) i grillowane warzywa – pieczarki, papryka i cukinia.
Sandacz miał bardziej oryginalny smak – połączenie ryby z boczkiem dość zaskakujące, jednak z konfiturą z cebuli świetnie to się komponowało. Danie miało dzięki niej słodkawy smak – bardzo interesujący jak na danie rybne. Do tego również opiekane ziemniaki i – tym razem – warzywa świeże. Dania usatysfakcjonowały nasze żołądki zarówno pod względem smaku, jak i wielkości.
Jednak zamówiliśmy jeszcze desery. Porcje były większe, niż się spodziewaliśmy.
Sernik przepyszny - czekolada na wierzchu, karmel i orzeźwiający smak mięty stworzyły coś innego, niż tradycyjne ciasto. Jednak deser nie był przekombinowany, a jedynie urozmaicony.
Creme brulée wszędzie smakuje podobnie, więc jeśli ktoś nie próbował, warto zamówić. O wiele bardziej ciekawy smak miał sernik. Chcieliśmy spróbować lodów Semifredo, ale niestety nie było.
Z tego kuponu jesteśmy bardzo zadowoleni, szkoda, że piwo było ciepłe, ale to drobiazg, który łatwo naprawić. Dwudaniowy lunch kosztuje 19 zł i nie składa się ze schabowego z ziemniakami, nazwy dań brzmią smacznie, warto sprawdzić.
Kupon z serwisu: Groupon.pl
www.themint.pl
Krótko mówiąc: miłe rozczarowanie. Lokal znajduje się w pasażu, który kojarzy się głównie z solariami, kebabami i różnymi niezbyt gustownymi przybytkami. The Mint jest trochę na uboczu – to naprawdę spokojna knajpka w niepozornym miejscu.
Wnętrze jest przyjemne, dość oryginalne, dominującymi kolorami są kremowy i zielony. Klimat tworzą interesujące detale: tapeta, podkładki pod talerze, żywe kwiaty w wazonach. Świetne miejsce, żeby wpaść na lunch.
Mieliśmy niewiele czasu, jednak mimo kilku zajętych stolików szybko otrzymaliśmy zamówienie.
A było ono następujące:
- Stek z tuńczyka po sycylijsku - 40zł
- Sandacz z patelni z boczkiem i konfiturą z czerwonej cebuli – 36zł
- Creme brulée – 12zł
- Miętowy sernik The Mint – 10zł
- 2 Żywce but. 0,5l – 14zł
Koszt przed zniżką: 112zł
Koszt kuponu: 50zł
Dopłata: 14zł
W sumie zapłaciliśmy: 64zł
Dopłata: 14zł
W sumie zapłaciliśmy: 64zł
Niestety piwa lanego nie było. Cena butelkowanego nie jest bardzo wygórowana, jednak lodówki ono na pewno nie widziało. Było ciepłe, ale przynajmniej przybyło na stolik w butelce, wraz ze szklankami, rurkami i sokiem – jeśli ktoś lubi. Piwo to był największy minus, później – same plusy.
Stek z tuńczyka po sycylijsku
Stek z tuńczyka to zdecydowany numer jeden. Był przyrządzony bez zbędnych dodatków, cytryna podkreślała smak. Do tego opiekane ziemniaki (lekko pikantne) i grillowane warzywa – pieczarki, papryka i cukinia.
Sandacz miał bardziej oryginalny smak – połączenie ryby z boczkiem dość zaskakujące, jednak z konfiturą z cebuli świetnie to się komponowało. Danie miało dzięki niej słodkawy smak – bardzo interesujący jak na danie rybne. Do tego również opiekane ziemniaki i – tym razem – warzywa świeże. Dania usatysfakcjonowały nasze żołądki zarówno pod względem smaku, jak i wielkości.
Jednak zamówiliśmy jeszcze desery. Porcje były większe, niż się spodziewaliśmy.
Miętowy sernik The Mint
Sernik przepyszny - czekolada na wierzchu, karmel i orzeźwiający smak mięty stworzyły coś innego, niż tradycyjne ciasto. Jednak deser nie był przekombinowany, a jedynie urozmaicony.
Creme brulée
Creme brulée wszędzie smakuje podobnie, więc jeśli ktoś nie próbował, warto zamówić. O wiele bardziej ciekawy smak miał sernik. Chcieliśmy spróbować lodów Semifredo, ale niestety nie było.
Z tego kuponu jesteśmy bardzo zadowoleni, szkoda, że piwo było ciepłe, ale to drobiazg, który łatwo naprawić. Dwudaniowy lunch kosztuje 19 zł i nie składa się ze schabowego z ziemniakami, nazwy dań brzmią smacznie, warto sprawdzić.
Kupon z serwisu: Groupon.pl
Etykiety:
groupon,
kupon,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
restauracje,
warszawa
środa, 13 kwietnia 2011
Kiki Sushi
ul. Domaniewska 17/19, Warszawa
www.kikisushi.pl
Nie ma nic lepszego niż świeże sushi, i właściwie KikiSushi sobie radzi dobrze, tylko jeden mały szczegół pozostawił duży niesmak. Ale zacznijmy od początku: umawiamy się na odbiór osobisty, zamówienie będzie szybko, bo już za godzinę, także jak na razie super, jedziemy odebrać nasz zestaw, który czeka już na ladzie, a tu zonk!
Aktualizacja: opłata za opakowanie została pobrana przez błąd pracownika i ma zostać zwrócona.
Zamówiliśmy zestaw nr 6, czyli 24 sztuki california maki:
- 8 x łosoś, krab, ogórek, serek Philadelphia
- 8 x tuńczyk, ogórek, por
- 8 x maślana, ogórek, majonez
Koszt przed zniżką: 58zł
Koszt kuponu: 29zł
Koszt kuponu: 29zł
Ryba świeża. Zestaw wprawdzie nie wyglądał tak kolorowo, jak na zdjęciu na stronie, jednak smaku mu to nie odebrało. Mała niezgodność: nie było maślanej, tylko łosoś, surimi natomiast było bez łososia. W surimi jest tyle kraba, co w kotlecie schabowym krewetek, ale to swoją drogą. Sosu sojowego za mało, jednak był dobrej jakości. Ryż trochę się rozpadał, poza tym wszystko ok. Sushi trzymało poziom, może nie prawdziwej japońskiej kuchni, ale takiej w polskim wydaniu. Zjeść można ze smakiem, nie tylko w biegu.
Jednak jak niesmak był, tak będzie. Pozostawiamy to miejsce tym, którzy są gotowi dopłacać za nie wiadomo co lub wykłócać się o swoje.
Kupon z serwisu: MyDeal.pl
Etykiety:
kupon,
mydeal,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
restauracje,
sushi
środa, 6 kwietnia 2011
Sephia
ul. gen. Andersa 13, Warszawa
www.restauracja-sephia.pl
Po krótkim zastanowieniu piątkowy obiad postanowiliśmy zjeść w Sephii. Całkiem przyjemne miejsce, przy samym skwerze. Wnętrze urządzone z gustem, w stonowanych kolorach i o niewyszukanym wyposażeniu. Zaletą jest to, że sala jest podzielona ściankami, więc można znaleźć sobie ciche miejsce.
Takie też znaleźliśmy (obrus był niestety trochę poplamiony).
Zamówiliśmy:
Koszt przed zniżką: 68zł
Koszt kuponu: 25zł
Dopłata: 18zł
W sumie zapłaciliśmy: 43zł
Nie spodziewaliśmy się dużych dań i dobrze, były średnie, szczególnie mało było plastrów ziemniaków, frytek też niewiele. Smak przeciętny, nic szczególnego, ale nie można powiedzieć, że niesmaczne. Nie było tego czegoś, co by szczególnie zachęcało do odwiedzenia restauracji. Ceny do przełknięcia, jedzenie też – i tylko tyle. Żadnego czekadełka, może słusznie, bo jedzenie szybko pojawiło się na stole. Jednak skoro to restauracja, a nie przydrożny bar…
Polędwiczki nie rozpływały się w ustach, miękkie, ale nie bardzo miękkie. Dobry serowy sos. Groszek – zależy od gustu, dla jednych smaczny i chrupiący, dla innych zbyt tłusty i mdły. Niezły De Vollaile w chrupiącej panierce, do niego trzy surówki, frytki.
Jeśli dla kogoś ceny nie są wysokie, to można odwiedzić. Miejsce jest przyjemne. Mimo że z wizyty z kuponem jesteśmy zadowoleni, to pierwotne ceny za taką jakość nie są dla nas do przyjęcia. W menu nie ma nawet żadnej przystawki poniżej 10 zł (nachosy 12zł, krążki cebulowe 10zł), jeśli porcje są proporcjonalnie podobne wielkością do dań głównych, to każda wizyta skończy się niemałym rachunkiem.
Kupon z serwisu: Gruper.pl
www.restauracja-sephia.pl
Po krótkim zastanowieniu piątkowy obiad postanowiliśmy zjeść w Sephii. Całkiem przyjemne miejsce, przy samym skwerze. Wnętrze urządzone z gustem, w stonowanych kolorach i o niewyszukanym wyposażeniu. Zaletą jest to, że sala jest podzielona ściankami, więc można znaleźć sobie ciche miejsce.
Takie też znaleźliśmy (obrus był niestety trochę poplamiony).
Zamówiliśmy:
- De Vollaile faszerowany boczkiem, papryką, i serem camembert
podany z frytkami i bukietem surówek – 24zł - Polędwiczki wieprzowe w sosie serowym z plastrami opiekanych ziemniaków
i groszkiem cukrowym – 29zł - 2 Tyskie 0,5l – 15zł
Koszt przed zniżką: 68zł
Koszt kuponu: 25zł
Dopłata: 18zł
W sumie zapłaciliśmy: 43zł
Polędwiczki wieprzowe w sosie serowym
Polędwiczki nie rozpływały się w ustach, miękkie, ale nie bardzo miękkie. Dobry serowy sos. Groszek – zależy od gustu, dla jednych smaczny i chrupiący, dla innych zbyt tłusty i mdły. Niezły De Vollaile w chrupiącej panierce, do niego trzy surówki, frytki.
Jeśli dla kogoś ceny nie są wysokie, to można odwiedzić. Miejsce jest przyjemne. Mimo że z wizyty z kuponem jesteśmy zadowoleni, to pierwotne ceny za taką jakość nie są dla nas do przyjęcia. W menu nie ma nawet żadnej przystawki poniżej 10 zł (nachosy 12zł, krążki cebulowe 10zł), jeśli porcje są proporcjonalnie podobne wielkością do dań głównych, to każda wizyta skończy się niemałym rachunkiem.
Kupon z serwisu: Gruper.pl
Etykiety:
kupon,
recenzja,
recenzja restauracji,
restauracja,
restauracje
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















