Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracje. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 czerwca 2012

Moshi Sushi

ul. Przeskok 2, Warszawa
www.moshisushi.pl
Wygląd lokalu, a raczej - ogródka
Nie sądziliśmy, że kiedyś trafimy na ofertę, o której realizację będziemy się napraszać. A tak było w przypadku Moshi Sushi. Wprawdzie zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie będziemy mogli dowolnie wybrać terminu wizyty w lokalu, bo kupon chcieliśmy wykorzystać nieco ponad tydzień przed końcem jego ważności, jednak nie sądziliśmy, że specjalnie będzie się to utrudniać.

A wyglądało to tak:
Masa telefonów i narażania na kolejne koszty – ciągle łączyliśmy się z pocztą głosową. Postanowiliśmy wybrać się do Moshi i zarezerować stolik. Naszym oczom ukazała się pusta knajpka, usiedliśmy w nadziei, że będziemy mogli zjeść, tylko telefon uległ tymczasowej awarii. Nie, oczywiście nikt się nami nie zainteresował, podeszliśmy do lady. No i niestety nie ma miejsc, przez cały tydzień wszystko będzie zajęte i pan oddzwoni za kilka dni, jak coś się zwolni i wtedy ewentualnie będziemy mogli wykorzystać nasze kupony. Yyyy, tak – lokal był pusty. No to czekamy 3-4 dni, telefon milczy, dzwonimy – poczta głosowa. Interwencja u Okazika. Ok, dobra nasza po chwili ktoś odbiera telefon. Jest miejsce! Kiedy? „Za 10 minut mogą państwo być?”. Z miejsca wyszliśmy i byliśmy za pół godziny – znów pusto!
W międzyczasie przyszła kobieta, która też nie mogła się dodzwonić, ale obsługa twierdziła, że to niemożliwe, przecież telefon działa. Kolene osoby dzwoniły szczęśliwe, że w końcu się udało – propozycja terminu to za każdym razem było „teraz”. Przyjście na miejsce i zapytanie o realizację kuponu było obrazą majestatu. Do tej pory nie wiemy, czemu w takim razie nie odbierano telefonu, a lokal stał pusty. Podczas drugiej wizyty w Moshi realizacja kuponów już wyglądała normalnie.

Jeśli chodzi o jedzenie, to tendencja spadkowa.

Zestaw 1:

  • 6 x futomaki z grillowanym łososiem (grillowany łosoś, majonez, awokado, ogórek, sałata)
  • 6 x futomaki z pieczoną rybą (pieczona ryba maślana, sałata, awokado, ogórek, oshinko, majonez)
  • 6 x california maki z krewetką w tampurze (krewetka w tampurze, majonez, oshinko, ogórek)
Zestaw 1
Zestaw 1 z profilu :)
 Zestaw 2:
  • 2 x nigiri z łososiem
  • 2 x nigiri z krewetką
  • 6 x futomaki z serkiem Philadelphia (serek Philadelphia, łosoś, awokado, ogórek, sałata)
  • 6 x california maki z krewetką (krewetka, majonez, ogórek, awokado)
Zestaw 2
Do każdego zestawu - zupa miso oraz zielona herbata.

Zupa miso
Koszt przed zniżką: 2 x 100 zł
Koszt kuponów: 2 x 27 zł


Pierwszy zestaw – duża porcja bardzo dobrej zupy miso, której do ideału brakowało jedynie tofu, smaczne sushi przyzwoitej wielkości (nie mówiąc o końcowych kawałkach, które były aż za duże na jeden kęs), cały dzbanek herbaty razem z dwoma filiżankami. Niska cena całego zestawu i jego wielkosc sprawiły, że zapomnieliśmy o wcześniejszych problemach z rezerwacją.

Za drugim razem nie było niestety tak dobrze. Porcja zupy sporo mniejsza, brak dzbanka z herbatą, tylko... jeden kubeczek. Ryż w sushi bardzo kwaśny (jeszcze się z takim nie spotkaliśmy), futomaki przepełnione serkiem philadelphia i wyjątkowo cieniutkie, niektóre dosłownie jednocentymetrowe.

Ciężko mieć wyrobione zdanie, jedzenie mogłoby być po małych poprawkach, fajne miejsce, choć bez własnej toalety, znośne ceny, miły ogródek, ale atmosfera, którą zapewnia obsługa – do bani.

Kupon z serwisu: Okazik.pl

wtorek, 8 listopada 2011

Gruba Ryba - podejście drugie

ul. Kasprzaka 7, Warszawa
gruba-ryba.pl


Nie mogliśmy sobie odpuścić kolejnej wizyty w sushi barze, a że znów pojawiła się oferta w Grubej Rybie, to znów skorzystaliśmy - dwa razy. Ostatnio byliśmy zadowoleni pół na pół, teraz było o wiele lepiej. Zamówiliśmy bardziej różnorodne zestawy.
A mianowicie:

Zestaw I i III


Zestaw I i III

Zestaw I
Nigiri omlet tamago (2 szt.)
Hoso maki z ogórkiem i sezamem (6 szt.)
Hoso maki z tykwą (6 szt.)
Hoso maki z rzepą (6 szt.)
Zestaw III
Nigiri łosoś (2 szt.)
Futo maki z krewetką królewską, tykwą, ogórkiem i serkiem Philadefia (6 szt.)
Futo maki z tuńczykiem, ogórkiem i sezamem (6 szt.)
California maki z łososiem, serkiem Philadelfia i avocado (8 szt.)

Koszt przed zniżką: 97zł
Koszt kuponu: 50zł

Zestaw IV

Zestaw IV
Nigiri łosoś (2 szt.)
Nigiri tuńczyk (2 szt.)
Nigiri kalmar (2 szt.)
Nigiri krewetka królewska (2 szt.)
Futo maki z seriolą, ogórkiem, kiełkami lucerny i majonezem (6 szt.)
Futo maki z pieczonym łososiem i majonezem (6 szt.)
California maki z łososiem, avocado i serkiem Philadelfia (8 szt.)

Koszt przed zniżką: 105zł
Koszt kuponu: 50zł
Dopłata: 5zł

Tym razem dla każdego coś dobrego. I jednogłośnie stwierdzamy, że jedzenie lepsze niż w marcu. Przede wszystkim duże kawałki ryby, nie trzeba było się zastanawiać, czy ona tam jest, bo było wyraźnie czuć.
Dobre nigiri – zamiast tego z omletem dostaliśmy z łososiem (jak dla nas takie zamiany mogą być zawsze), jedynie kalmar był twardy.  Hosomaki warzywne również nienajgorsze. Niestety Futomaki trochę się rozpadały, ale za to nadrabiały smakiem.
Co do miejsca – miła obsługa, mniej zapachu ryby w powietrzu, jednak tym razem całkiem tłoczno. To zasługa kuponów realizowanych na ostatnią chwilę, ale może dzięki nim więcej osób się przekona do Grubej Ryby, my się powoli przekonujemy. Gdyby tylko napoje były tańsze… To jedne z wyższych cen, jakie spotkaliśmy.

Kupon z serwisu: Groupon.pl

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Po prostu cafe

ul. Chłodna 48, Warszawa
www.poprostucafe.pl

Tym razem wybraliśmy się do Po prostu cafe. Wnętrze przyjemne, ozdobione ciekawymi obrazami, nowoczesne, klimatyzowane. Można też usiąść na zewnątrz, jednak w gorące dni nie polecamy – tylko jeden stolik stoi w cieniu. Na minus umiejscowienie toalety – na zapleczu. Dla znudzonych w kawiarni dostępne są gry planszowe i kącik internetowy.

Dania zamówione przy barze doniesiono szybko. A podczas dwóch wizyt mieliśmy okazję skosztować:

  • Tortilla z grillowanym kurczakiem x2 - 13,50zł
  • Quiche z serem feta i suszonymi pomidorami - 12zł
  • Quiche z kurczakiem curry - 12zł
  • Naleśniki z truskawkami i lodami - 10zł
  • Lody o smaku whisky - 13zł

Koszt przed zniżką: 74zł
Koszt kuponów: 30zł



Posiłki nie są duże, ale ładnie podane, wystarczy, żeby przekąsić coś na szybko, ale raczej nie najeść się do syta. Najbardziej smakowały nam tortilla i quiche z kurczakiem curry. Oba dania podane były z sosem czosnkowym. Tortilla ma dobry sos w środku i odpowiednią ilość kurczaka, natomiast quiche ma całkiem oryginalny smak – kurczak z farszem w towarzystwie kruchego ciasta. Quiche z serem feta też był dobry, jednak dla smakoszy mięsa raczej w ramach ciekawostki. Farsz to trudny do zidentyfikowania mix warzyw z fetą, znalazły się w nim m.in. szpinak, brokuł i cukinia. Pomidor tylko na wierzchu. Jednak tu na plus zasługuje oznaczenie w menu dań wegetariańskich.


Desery nie do końca nam smakowały, lody mocno zmrożone podane w czymś co bardziej przypominało szklankę niż pucharek i już zdążyło skostnieć wraz z lodami w zamrażalniku. Natomiast naleśniki z dość sztywnego ciasta z nie do końca rozmrożonymi truskawkami, zresztą nieposłodzonymi. Mrożone truskawki bez cukru to nic dobrego, właściwie tracą smak.

A teraz kolejne minusy – brak organizacji w kawiarni, kelnerka, która donosi dania pytała nas za każdym razem, czy to dla nas. O oranżadę, która miała być w cenie w wybranych godzinach, musieliśmy prosić.

Miejsce jest przyjemne, jednak raczej go nie odwiedzimy. Wystarczy policzyć, ile trzeba wydać, żeby się najeść. Oferta raczej powinna być skierowana do pracowników okolicznych biurowców, bo kto o zdrowych zmysłach będzie się tłukł przez miasto do kawiarni, w której zje przekąskę i jego portfel będzie sporo lżejszy?

Kupon z serwisu: Gruper.pl

wtorek, 28 czerwca 2011

Momo Sushi

ul.Fieldorfa 10 lokal 312, Warszawa
www.momosushi.pl


Po przeczytaniu opinii w internecie nie chciało nam się nawet tam iść, ale w końcu było trzeba, tym bardziej, że mieliśmy dwa kupony. Najbardziej zdziwiło nas, że firma bierze opłatę za coś, o czym nie informowała w ofercie: po 4 zł za dodatek (imbir, wasabi, sos sojowy), przez co kupon nie jest już żadną okazją, a powodem do frustracji. Jednak jak się okazało, tak było w przypadku MyDeal najwidoczniej, bo od nas nic dodatkowo nie wzięto, a przyszliśmy z „okazikiem”.

Zamówiliśmy dwa zestawy:
  • Samuraj – 18 szt. nigiri: łosoś, maślana, tuńczyk, krewetka, tako - 79zł
  • Senko – 34 szt.: 6 maki (rybne), 8 california (łosoś, sałata, ogórek ,sezam) , 8 california (paluszek krabowy, awokado), 12 futo (łosoś, oshinko, ogórek, paluszek krabowy, serek philadelphia) - 75zł

Koszt przed zniżką: 154zł
Koszt kuponów: 79,80zł

Zestaw Senko

Zestaw Samuraj


Właściwie wszystko się zgadzało. Jednak mamy wrażenie, że zestawy nie są urozmaicone, raczej pospolite, takie barowe. Czyli zgodnie z oczekiwaniami, bo to nie jest suszarnia z prawdziwego zdarzenia, gdzie można delektować się jedzeniem i atmosferą. To miejsce, gdzie można obejrzeć program o randkach w MTV, umyć ręce w toalecie 20 metrów dalej i szybko skonsumować swoje zamówienie. Naprawdę szybko – w lokalu nie ma tłumów, zresztą nie ma szans, żeby były, bo są cztery stoliki, a sushimaker się nie ociąga. Nawet w barze szybkiej obsługi jest wolniej.

Nigiri dość dobre, każdego rodzaju po trzy sztuki. Maki głównie z paluszkami i łososiem, także nic szczególnego, zresztą trochę się rozpadały. Jakby to powiedzieć – widziały gały, co brały. Jednak tu trzeba poruszyć temat cen – jako miejsce oddalone od centrum, mogłoby je mieć nieco bardziej korzystne, dla przeciętnego wielbiciela sushi, nie jest tu tanio. Taka cena za paluszek z kawalątkiem łososia nie jest niska, więc nie wiadomo jaki powód do przyjechania na Gocław miałby przyświecać mieszkańcom innych dzielnic. Szczególnie, że napoje też drogie, przykładowo: kieliszek wina 10 zł, małe piwo – 6 zł, herbata – 10 zł. Znamy niższe ceny w centrum, za podobną jakość.

Miejsca nie oceniamy tak źle, było nawet smacznie, miejsce schludne, obsługa miła, ale nie wrócimy bez kuponu. Także jeśli o nas chodzi – reklama się do końca nie udała, przede wszystkim z powodu cen, które powinny być proporcjonalne do jakości i ilości.

niedziela, 15 maja 2011

Mała Gruzja

ul. Nowogrodzka 40, Warszawa
www.mala-gruzja.pl

Po dłuższej przerwie wybraliśmy się do Małej Gruzji. Jest to miejsce w centrum, lecz na uboczu, więc nie panuje tam nadmierny gwar. Klientów z kuponem było tego dnia wielu, więc można przypuszczać, że restauracja nie cierpi na nadmiar gości.

Z minusów: ciemno – lokal się znajduje w piwnicy, do pierwszych stolików dociera jeszcze światło, ale na końcu jest już mroczno;  z kuchni dochodzą różne odgłosy – od ubijania kotletów po narzekania i prośby kucharza; jeden ze stolików stoi przy wejściu na zaplecze, więc gdy pracownik chce tam wejść, musi się przeciskać , a tym samym przeszkadza w jedzeniu; kelnerka co chwilę przysiadała przy stoliku, jej ubiór nie reprezentował dobrze restauracji gruzińskiej (ani żadnej innej), podobnie muzyka.

Miejsce nas nie zachwyca, przede wszystkim dlatego, że mamy wątpliwość, czy tak smakuje dobre, gruzińskie jedzenie, czy może restauracja przygotowuje wersję ekonomiczną lub ekspresową. Na posiłki bardzo długo się nie czeka, szczególnie, że obłożenie lokalu podczas naszej kolacji było pełne.
Zamówiliśmy, gotowy zestaw dla dwojga:

  • 2x Lulakebab
  • 2x Chaczapuri
  • Karafka wina (0,5 l)

Koszt przed zniżką: 130zł
Koszt kuponu: 59zł

Ceny wysokie w stosunku do jakości i ilości - z naszych wyliczeń wynika, że porcja chaczapuri (2 kawałki) kosztowałaby nas bez zniżki 18zł, porcja kebabu 29 zł i 36zł wino.


Lulakebab

Chaczapuri (dwie porcje)

Wino stołowe niezbyt dobre, ale po takim winie nie można się wiele spodziewać. Gruzja słynie z lepszych trunków. Normalnie byśmy go na pewno nie zamówili, ale liczyliśmy przede wszystkim na smaczne posiłki. Chaczapuri było całkiem dobre, jednak ciasto było raczej cienkie, warstwa sera również średnich rozmiarów. Mimo wszystko to sycące danie i kebab nas przerósł. Dwa duże szaszłyki, sporo warzyw, placki i sos. Ciężko to było zjeść również w sensie technicznym: placki się ciągnęły, a warzywa i sosy spadały z talerzy. Kebab smakował jak mielony przyprawiony jakąś charakterystyczną dla Gruzji przyprawą, a sos jak przecier pomidorowy z ziołami. Dania były nawet smaczne, jednak nie było elementu zaskoczenia, urozmaicenia ani pewności, że to samo zjedlibyśmy w Gruzji.
Raczej tam nie wrócimy, chociaż wciąż intryguje nas kuchnia gruzińska.

Kupon z serwisu: Gruper.pl

sobota, 23 kwietnia 2011

The Mint

Al. Jana Pawła II 43a / róg ul. Nowolipie, Warszawa
www.themint.pl


Krótko mówiąc: miłe rozczarowanie. Lokal znajduje się w pasażu, który kojarzy się głównie z solariami, kebabami i różnymi niezbyt gustownymi przybytkami. The Mint jest trochę na uboczu – to naprawdę spokojna knajpka w niepozornym miejscu.

Wnętrze jest przyjemne, dość oryginalne, dominującymi kolorami są kremowy i zielony. Klimat tworzą interesujące detale: tapeta, podkładki pod talerze, żywe kwiaty w wazonach. Świetne miejsce, żeby wpaść na lunch. 

Mieliśmy niewiele czasu, jednak mimo kilku zajętych stolików szybko otrzymaliśmy zamówienie. 
A było ono następujące:
  • Stek z tuńczyka po sycylijsku - 40zł
  • Sandacz z patelni z boczkiem i konfiturą z czerwonej cebuli – 36zł
  • Creme brulée – 12zł
  • Miętowy sernik The Mint – 10zł
  • 2 Żywce but. 0,5l – 14zł


Koszt przed zniżką: 112zł
Koszt kuponu: 50zł
Dopłata: 14zł
W sumie zapłaciliśmy: 64zł


Niestety piwa lanego nie było. Cena butelkowanego nie jest bardzo wygórowana, jednak lodówki ono na pewno nie widziało. Było ciepłe, ale przynajmniej przybyło na stolik w butelce, wraz ze szklankami, rurkami i sokiem – jeśli ktoś lubi. Piwo to był największy minus, później – same plusy.

Stek z tuńczyka po sycylijsku

Stek z tuńczyka to zdecydowany numer jeden. Był przyrządzony bez zbędnych dodatków, cytryna podkreślała smak. Do tego opiekane ziemniaki (lekko pikantne) i grillowane warzywa – pieczarki, papryka i cukinia.

Sandacz z patelni z boczkiem i konfiturą z czerwonej cebuli

Sandacz miał bardziej oryginalny smak – połączenie ryby z boczkiem dość zaskakujące, jednak z konfiturą z cebuli świetnie to się komponowało. Danie miało dzięki niej słodkawy smak – bardzo interesujący jak na danie rybne. Do tego również opiekane ziemniaki  i – tym razem – warzywa świeże. Dania usatysfakcjonowały nasze żołądki zarówno pod względem smaku, jak i wielkości.

Jednak zamówiliśmy jeszcze desery. Porcje były większe, niż się spodziewaliśmy.

Miętowy sernik The Mint

Sernik przepyszny - czekolada na wierzchu, karmel i orzeźwiający smak mięty stworzyły coś innego, niż tradycyjne ciasto. Jednak deser nie był przekombinowany, a jedynie urozmaicony.

Creme brulée

Creme brulée wszędzie smakuje podobnie, więc jeśli ktoś nie próbował, warto zamówić. O wiele bardziej ciekawy smak miał sernik. Chcieliśmy spróbować lodów Semifredo, ale niestety nie było.

Z tego kuponu jesteśmy bardzo zadowoleni, szkoda, że piwo było ciepłe, ale to drobiazg, który łatwo naprawić. Dwudaniowy lunch kosztuje 19 zł i nie składa się ze schabowego z ziemniakami, nazwy dań brzmią smacznie, warto sprawdzić.

Kupon z serwisu: Groupon.pl

środa, 13 kwietnia 2011

Kiki Sushi


ul. Domaniewska 17/19, Warszawa
www.kikisushi.pl


Nie ma nic lepszego niż świeże sushi, i właściwie KikiSushi sobie radzi dobrze, tylko jeden mały szczegół pozostawił duży niesmak. Ale zacznijmy od początku: umawiamy się na odbiór osobisty, zamówienie będzie szybko, bo już za godzinę, także jak na razie super, jedziemy odebrać nasz zestaw, który czeka już na ladzie, a tu zonk!

Mamy dopłacić 10 zł, a przepraszam 8 zł plus VAT wytrzaśnięty z kosmosu i trafiający zapewne prosto do cudzej kieszeni. Żadnego paragonu, żadnej informacji na kuponie, żadnej informacji podczas rozmowy telefonicznej, ba – żadnej informacji na stronie! Po prostu 10 zł za opakowanie, za dwie mikrotorebki sosu sojowego czy też może za dojazd własny. Widocznie wyglądaliśmy jak przybysze z innej planety, bo jak głosi oferta MyDeal: Dostawa na terenie Mokotowa: 5 zł.My nie dość, że przyjechaliśmy sami, to zapłaciliśmy dwukrotność tej kwoty. O dopłacie do opakowania przy odbiorze osobistym nic nie ma, zresztą 10 zł za pudełko? Uprzedzamy, że pozłacane nie jest.  Nieuczciwych interesów nie warto wspierać.
Jednak, żeby nie zrównywać się poziomem z ludźmi, którzy wyłudzili (sic!) od nas 10 zł, napiszemy, że sushi dobre.

Aktualizacja: opłata za opakowanie została pobrana przez błąd pracownika i ma zostać zwrócona.

Zamówiliśmy zestaw nr 6, czyli 24 sztuki california maki:
  • 8 x łosoś, krab, ogórek, serek Philadelphia
  • 8 x tuńczyk, ogórek, por
  • 8 x maślana, ogórek, majonez

Koszt przed zniżką: 58zł
Koszt kuponu: 29zł
Dopłata: 10zł (za opakowanie)
W sumie zapłaciliśmy: 39zł






Ryba świeża. Zestaw wprawdzie nie wyglądał tak kolorowo, jak na zdjęciu na stronie, jednak smaku mu to nie odebrało. Mała niezgodność: nie było maślanej, tylko łosoś, surimi natomiast było bez łososia. W surimi jest tyle kraba, co w kotlecie schabowym krewetek, ale to swoją drogą. Sosu sojowego za mało, jednak był dobrej jakości. Ryż trochę się rozpadał, poza tym wszystko ok. Sushi trzymało poziom, może nie prawdziwej japońskiej kuchni, ale takiej w polskim wydaniu. Zjeść można ze smakiem, nie tylko w biegu.

Jednak jak niesmak był, tak będzie. Pozostawiamy to miejsce tym, którzy są gotowi dopłacać za nie wiadomo co lub wykłócać się o swoje.


Kupon z serwisu: MyDeal.pl

środa, 6 kwietnia 2011

Sephia

ul. gen. Andersa 13, Warszawa
www.restauracja-sephia.pl


Po krótkim zastanowieniu piątkowy obiad postanowiliśmy zjeść w Sephii. Całkiem przyjemne miejsce, przy samym skwerze. Wnętrze urządzone z gustem, w stonowanych kolorach i o niewyszukanym wyposażeniu. Zaletą jest to, że sala jest podzielona ściankami, więc można znaleźć sobie ciche miejsce.
Takie też znaleźliśmy (obrus był niestety trochę poplamiony).

Zamówiliśmy:
  • De Vollaile faszerowany boczkiem, papryką, i serem camembert
    podany z frytkami i bukietem surówek – 24zł
  • Polędwiczki wieprzowe w sosie serowym z plastrami opiekanych ziemniaków
    i groszkiem cukrowym – 29zł
  • 2 Tyskie 0,5l – 15zł

Koszt przed zniżką: 68zł
Koszt kuponu: 25zł
Dopłata: 18zł
W sumie zapłaciliśmy: 43zł

De Vollaile faszerowany boczkiem, papryką, i serem camembert

Polędwiczki wieprzowe w sosie serowym


Nie spodziewaliśmy się dużych dań i dobrze, były średnie, szczególnie mało było plastrów ziemniaków, frytek też niewiele. Smak przeciętny, nic szczególnego, ale nie można powiedzieć, że niesmaczne. Nie było tego czegoś, co by szczególnie zachęcało do odwiedzenia restauracji. Ceny do przełknięcia, jedzenie też – i tylko tyle. Żadnego czekadełka, może słusznie, bo jedzenie szybko pojawiło się na stole. Jednak skoro to restauracja, a nie przydrożny bar…

Polędwiczki nie rozpływały się w ustach, miękkie, ale nie bardzo miękkie. Dobry serowy sos. Groszek – zależy od gustu, dla jednych smaczny i chrupiący, dla innych zbyt tłusty i mdły. Niezły De Vollaile w chrupiącej panierce, do niego trzy surówki, frytki.

Jeśli dla kogoś ceny nie są wysokie, to można odwiedzić. Miejsce jest przyjemne. Mimo że z wizyty z kuponem jesteśmy zadowoleni, to pierwotne ceny za taką jakość nie są dla nas do przyjęcia. W menu nie ma nawet żadnej przystawki poniżej 10 zł (nachosy 12zł, krążki cebulowe 10zł), jeśli porcje są proporcjonalnie podobne wielkością do dań głównych, to każda wizyta skończy się niemałym rachunkiem.

Kupon z serwisu: Gruper.pl

sobota, 26 marca 2011

Inside Restaurant & Bar

ul. Marszałkowska 64, Warszawa
www.inside-restaurant.pl



W Inside czujemy się już prawie jak w domu. Miejsce jest dobre na każdą okazję, kuchnia międzynarodowa, wnętrze nieprzesadnie eleganckie. Czasem ktoś pośpiewa „na żywo”, Killing me softly with this song nadal dźwięczy w uszach. Część lokalu to normalne stoliki, część – kanapy. Na dole jest pub, w którym jeszcze nie mieliśmy okazji być.

Inside raczej nie przyczyni się do pustki w portfelu – ceny są całkiem przystępne jak na centrum Warszawy i spokojnie można znaleźć coś dla siebie. W międzyczasie trochę zmieniały się ceny i menu, bardzo żałujemy, że wino podrożało, ale nowa cena jest bardziej zrozumiała niż poprzednia.
Latem można usiąść w ogródku i napić się piwa – w zeszłym roku było w promocji, za 5 zł. Mamy nadzieję, że w tym też będzie. Obsługa jest miła i dość sprawna, niekiedy trzeba poczekać ok. 40 min. na posiłek, ale to przy lokalu pełnym gości. Zdarza się to rzadko i raczej w weekendy. Często się dziwiliśmy, czemu tam jest tak pusto – miejsce jest naprawdę warte polecenia, jeśli chodzi o wizytę bez dużych wymagań smakowych. Posiłki największe, jakie kiedykolwiek widzieliśmy.
Mimo niedoskonałych zdjęć i luk w pamięci postanowiliśmy opisać kilka naszych wizyt w Inside.

Pierwsze zamówienie:
  • Curry z kurczaka z mlekiem kokosowym – 25,90zł.
  • Polędwica churasco w sosie chimichuri, pieczona na grillu – 32,90zł.
  • Wino Reserva da Familia - Paco das Cortes 2008 – 39zł. (teraz 60zł.)

Koszt przed zniżką: 97,80zł
Koszt kuponu: 50zł

Curry z kurczaka z mlekiem kokosowym

Polędwica churrasco w sosie chimichuri



Curry bardzo dobre i sycące, łagodne w smaku. Dużo mięciutkiego kurczaka i dużo sosu. Podane jest w osobnej misce. Do tego tradycyjnie ryż (wolę twardszy, ale ten też był dobry). Ryż jest sugerowany, ale nie będzie protestów, jeśli ktoś zażyczy sobie z innym dodatkiem. Do tego sporo sałatki i rzeżucha. Mimo że niepozornie wygląda, to najeść się można smacznie i do syta.

Polędwica miękka, dobra w smaku, jednak sos trochę mało wyrazisty. Możliwe, że taki ma być, nigdy nie kosztowaliśmy podobnego dania. Inną możliwością jest to, że kucharz nie jest zwolennikiem soli i sos był trochę niedoprawiony (niektóre dania wymagały dosolenia). Jednak bez wnikania w szczegóły smaku – dobre. Poza mięsem, podobnie jak w poprzednim daniu, podane zostały rzeżucha i sałatka. Do tego frytki, ale do wyboru są też opiekane ziemniaki i ryż.

Reserva da Familia - Paco das Cortes 2008

Dania świetnie się komponowały z czerwonym, wytrawnym winem. To wino najlepiej smakuje właśnie z kurczakiem i czerwonym mięsem. Jeśli ktoś ma problem z wyborem, można poprosić kelnera o polecenie odpowiedniego, czasem sam coś zasugeruje – bez nacisku na wybór najdroższego. Obecnie ceny najtańszego wina oscylują w okolicach 50zł, choć jest jedno za 39zł.

Kupon z serwisu: Gruper.pl


środa, 23 marca 2011

Biesiadowo

ul. Puławska 228 lok.15, Warszawa (@Google Street View)
www.biesiadowo.pl


Pizzeria na stronie chwali się wyróżnieniami i nagrodami, jednak my rzetelność sprawdzamy już przy rezerwacji telefonicznej, która jest wymagana (informacja na kuponie) i kosztuje 10zł (sic!). Jak się okazuje nie ma potrzeby rezerwowania stolika. I słusznie, bo bez problemu się go znajdzie.

Wnętrze ładne, przeszklone, więc można się pogapić na świat, jeśli kogoś interesuje długość korka na ulicy Puławskiej. Kelnerka szybko przyjmuje zamówienie, jednak znów pojawia się problem – brak piwa lanego, które zgodnie z kuponem powinno kosztować 4zł.

Zatem wybieramy:

  • średnią pizzę: 4 PORY ROKU (sos, ser, oscypek, żurawina, bekon, pomidor, szynka, pieczarki, groszek, kurczak, ananas, kukurydza) - 24,50zł
  • sałatkę Cezar (sałata lodowa, kurczak, pomidor, parmezan, grzanki, sos czosnkowy) - 15,50zł
  • 2 butelkowe piwa Carlsberg - 14zł


Koszt przed zniżką: 54zł
Koszt kuponu: 15zł
Dopłata: 14zł

Sałatka Cezar

Pizza 4 PORY ROKU

Piwo przybywa umiarkowanie szybko, już w kuflach. Niestety ta przyjemność kosztuje nas 14zł, a nie zachęcające, obiecane 8. Sałatki ani widu, ani słychu. Za to po kilkunastu minutach jest pizza, o sałatce trzeba przypomnieć. Zaczynamy od niej – średnia jak na 16 zł: całe liście sałaty, kilka ćwiartek pomidora, kilka dużych, miękkich kawałków bułki, trochę ogórka, zero parmezanu (!), za to mięso w odpowiedniej ilości. Do tego dwie małe kromki bagietki posmarowane jakimś dziwnym tworem masłopodobnym i posypane czosnkiem. Pizza duża i sycąca, spokojnie najedzą się nią 3-4 osoby. Ciasto średniej grubości, lekko słone, dodatków w sam raz. Co nas zdziwiło – groszek mniejszy niż kapary, myśleliśmy, że zaszła pomyłka. Nad składnikami nie ma co się rozwodzić, wszystko było przeciętne, w sam raz do piwa, żeby się najeść, pogadać, wpaść na lunch. Dobre w swojej kategorii.


Jeśli rzeczywiście byłoby piwo w niskiej cenie, to kusząca oferta dla małych grup. Całkiem smacznie i niedrogo. My jesteśmy zadowoleni – za kilkanaście złotych najedliśmy się już na cały dzień, chociaż bylibyśmy bardziej, gdyby oferta była całkowicie zgodna z tym, co się proponuje w lokalu.

Kupon z serwisu: Buzzinga.pl


sobota, 19 marca 2011

SushiCafe

ul. Puławska 11 lok 17B, Warszawa
www.sushicafe.info

Po obejrzeniu strony internetowej lokalu można mieć mieszane odczucia: trochę niepoprawnej treści, trochę niedoróbek, no i całkiem smacznie wyglądające sushi. Miejsce jest dość nowe, więc może to się zmieni w najbliższym czasie.

Zamówione sushi czekało na odbiór. Jednak o obiecanym gratisie trzeba było przypomnieć. Właściwie nie ma co się rozpisywać na temat sushi, jeśli to ma być lunch dla pracusiów, zjedzony szybko w czasie przerwy. Jednak my nie jesteśmy grupą docelową.

Koszt przed zniżką: 129zł
Koszt kuponu: 60zł
Dopłata: 9zł

Zestaw 2
6x.Futomaki Philadelphia
6x.Maki Tuńczyk

Zestaw 7
6x.Maki Łosoś
6x.Maki (Łosoś Teryaki)
6x.Maki (Maślana/Ogórek)
6x.Maki (Tuńczyk na ostro)
6x.Maki (Ogórek/Oshinko)
8x.California  (Krab/Avocado)
4x.Nigiry Tilapia

8x california, 6x (hoso!)maki tuńczyk, 6x futomaki Philadelphia

4x nigiri krewetka

30x (hoso!)maki


Z wad: futomaki trochę niestarannie wykonane, rozpadały się, maki to w rzeczywistości hosomaki, ale to było łatwe do przewidzenia, nigiri z tilapią nie mieliśmy okazji skosztować – zamiast tilapii były krewetki, no i za mało sosu sojowego. Jednak jak na taki niepozorny i nowy lokal: całkiem dobre. Nawet paluszki krabowe miały konkretny smak, najlepsze okazały się hoso z rybą maślaną. Poszczególne sushi z tuńczykiem trochę ciężkie do odróżnienia w smaku, ale dobre.

Ogólnie, SushiCafe to miłe rozczarowanie. Jedzenie smaczne, jednak skoro nie można zjeść na miejscu, inne lokale też maja ofertę na wynos,  a ceny nie są konkurencyjne, to lokal niczym się nie wyróżnia. Szczególnie, że nie daje możliwości podjęcia spontanicznej decyzji, najlepiej wiedzieć dzień wcześniej, że będzie się miało ochotę coś zamówić. Jeśli będą promocje już zawsze to oferta adekwatna do ceny.

Kupon z serwisu: FastDeal.pl


wtorek, 15 marca 2011

Nomia

ul. Rynek Nowego Miasta 13/15, Warszawa
www.nomia.waw.pl

Wizytę w tej restauracji może opisać tylko jedno słowo: wow. Na początku powitał nas kelner i zabrał kurtki do szatni. Przez tę chwilę, gdy staliśmy w czymś na kształt holu, lokal wydał się niespójny:  kelnerzy ubrani casualowo, a restauracja trochę nadęta, wielki kryształowy żyrandol we wnętrzu, a jakiś taki plastikowy w holu. Ale to tylko pierwsze wrażenie, bo – jak się później okazało - wszystko super współgrało: profesjonalna i przemiła obsługa, nie onieśmiela przede wszystkim, co ważne, bo nie jesteśmy (a raczej nie byliśmy) fanami takich lokali. Wielka strata dla nas – takie pyszności nas omijały.

Kelner szybko przyjął zamówienie:
  • Polędwiczka wieprzowa w boczku z sosem z zielonego pieprzu, pieczonymi ziemniakami i mixem sałat (38zł)
  • Kaczka pieczona z jabłkami w sosie pomarańczowym z ziemniakami gratine i buraczkami (46zł)
  • Parfait jagodowe (16zł)
  • 2 Paulanery + 1 za symboliczny grosz (25,01zł)

Koszt przed zniżką: 125,01zł
Koszt kuponu: 50zł (piwo nie wliczone w cenę)


Dla zwykłego zjadacza chleba to ceny nie do przyjęcia, lokal zapewne najwięcej zarabia na obcokrajowcach odwiedzających Starówkę, a w miesiącach zimowych na ulicach pustki. Jednak kto nie spróbuje, nie przekona się, że warto. A na pewno warto zrobić sobie ucztę z jakiejś okazji.
Na stoliku szybko pojawiły się bagietki z dobrą, czosnkową oliwą i octem balsamicznym. Zapowiadało się nieźle i tak było do końca. Kaczka to po prostu fantazja. Jeśli ktoś myśli, że to włóknisty ptaszor, ze sterczącą z talerza kością, o dziwnym posmaku, to błyskawicznie zmieni zdanie. To przepyszna, luzowana kaczka, przyrządzona w oryginalny sposób. Smak jest naprawdę wyjątkowy, a dopełniają go ziemniaczki gratine, ciekawe w formie i smaku. Skoro to danie przekonało do siebie osoby, które kaczki nie lubią, to przekona każdego.


Kaczka pieczona z jabłkami w sosie pomarańczowym

Polędwiczki takiego szału nie zrobiły, bo ciut twardawe, ale po spróbowaniu kaczki nic nie mogło być takie samo. Jednak one też zasługują na dobra notę – pyszny sos z ziarenkami pieprzu, duży pieczony ziemniak w chrupiącej skorupce i mix sałat doprawiony czymś tajemniczym, lekko słodkim, nadającym oryginalną nutę. To dania których nie trzeba solić, żeby miały jakiś smak.

Polędwiczka wieprzowa w boczku z sosem z zielonego pieprzu

Pierwszy raz jedliśmy parfait (kelner dał sam z siebie dwie łyżeczki – plus). Wrażenia: słodki, przyjemny deser. Będzie smakował każdemu, kto lubi bitą śmietanę. Przewodni smak ma podobny, chociaż jest zupełnie inaczej przyrządzony, no i mrożony. Wokół niego sporo sosu jagodowego, kwaskowego, idealnie równoważącego słodycz, plus sos balsamiczny. Porcje nie są wielkie, ale to też nie takie miejsce, są akurat i stwierdzamy to oboje. Takie, że zmieści się i przystawka, danie główne, i deser, po czym nie trzeba wytaczać się z lokalu.
Pyszne jedzenie, miła obsługa i widok na ul. Freta, wszystko to skłania, żeby wrócić do Nomii.

Aktualizacja: jednak nie wrócimy - restauracja już nie istnieje :(

niedziela, 13 marca 2011

Gruba Ryba

ul. Kasprzaka 7, Warszawa
gruba-ryba.pl

Pierwsze wrażenie: uff… czerwono-zielono, całkiem minimalistycznie, nastrojowo.
Drugie wrażenie:  uff… ładne naczynia, nienachalna obsługa i… trochę zimno przy oknie, ale na upartego – wpisuje się to w klimat lokalu. Szkoda, że śmierdzi tłuszczem.

Zamówiliśmy dwa razy zestaw drugi, tzn:
Futo maki z krewetką w temperze łagodnej lub ostrej i majonezem (6szt.)
Futo maki z pieczonym łososiem i majonezem (6szt.)
Futo maki z łososiem, serkiem Philadelfia i avocado (6szt.)

Koszt przed zniżką: 100zł
Koszt kuponu: 50zł

Zestaw II - 18 futo maków

Chociaż w opinii się różnimy, to nasza wspólna myśl: dużo. Zamówienie tego samego zestawu było błędem, który uświadomił mi, że a) serek w sushi to nie jest najlepszy pomysł, b) krewetka w tempurze strasznie syci, c) serek w sushi i krewetka w tempurze = suszarniany McDonald's. Jedno z nas wyszło najedzone, drugie – przejedzone. Także mierzcie siły na żołądki.

Czekadełko - kapusta pekińska


Wybór tego nieszczęsnego zestawu nie może przesądzać o lokalu, było całkiem przyjemnie: dobra surówka na start, smak sushi odwrotnie proporcjonalny do liczby zjedzonych kawałków. Niestety zamiast łososia pieczonego był łosoś smażony, a właściwie tempura smażona z dodatkiem łososia. No to wyjaśniło się pochodzenie tego zapachu. Jednak w menu są inne pozycje i następnym razem chętnie z nich skorzystam.
Lokal jest trochę nie po drodze, ale umówić się tam na spotkanie – czemu nie. Zalety to brak tłoku i przestronność, jeśli tak jest w każde piątkowe popołudnie, to warto wybrać się do Grubej Ryby. Tym bardziej że ceny nie powalają, można się najeść do syta za rozsądną cenę. Jak się ma cena do jakości, trzeba przetestować samemu, bo co podniebienie to opinia. Mimo wszystko kupon zachęca do pojawienia się tam kolejny raz i spróbowania czegoś mniej okraszonego tłuszczem.



Kupon z serwisu: mydeal.pl

sobota, 12 marca 2011

Pepe Pizza

ul. Freta 12, Warszawa
pepepizza.waw.pl



Mały lokal, całkiem przyjemny, ale jak na taką okolicę mógłby być bardziej klimatyczny. Stoliki ustawione przyciasno, ale to nie przeszkadza w delektowaniu się pizzą. Zatem czekamy na kelnerkę, ta pojawia się bardzo szybko i sama wie, że przyszliśmy z kuponem. Skąd? Widocznie normalnie nikt nie robi rezerwacji.


Kupon obejmuje dwie pizze i dwie małe Cole. Zamówienie pojawia się na stoliku bardzo szybko, a są to: pizza Pepe i pizza Gamberetti.

Koszt przed zniżką: 52 zł (plus Cola w niezidentyfikowanej przez nas cenie).
Koszt kuponu: 30 zł.

Za tę cenę pizza powinna być przepyszna, ta jest co najwyżej poprawna. I nie wiemy, czy to wina wypitego wcześniej wina, czy może za mało na niej składników nadających smak. No chyba to drugie.

Sos pomidorowy jakiś taki niepomidorowy. Pomidorów mało, ale można je dostrzec bez lupy. Oregano? Świeży pieprz? No może, może… Próbujemy dalej: a gdzie jest to anchois? O jest! Krewetki łatwo zauważyć, na każdym kawałku jedna… Jest też zaleta: ogonówka – pyszna, odpowiednia ilość. Ogólnie to taka bardziej przekąska, składniki niby są, ale jakby ich nie było, za mało nawet jak na włoską pizzę. Ciasto dobre, cienkie i bezsmakowe, nie dla zwolenników amerykańskiej pizzy. Lepsza okazała się Pepe.

Pizzeria może być, ale nie za tę cenę, nawet po uwzględnieniu miejsca. Lokal raczej dla tych, którzy zgłodnieją przy okazji spaceru po Starym Mieście. Co nas miało zachęcić? Trudno znaleźć pizzerię, która serwuje mniej niż po jednej sztuce składnika na kawałku. Oliwa mogłaby stać na stoliku. Jak tak wygląda pizza w regularnej cenie, to nie warto.

Kupon z serwisu: gruper.pl