piątek, 16 marca 2012

Nori Sushi Bar

ul. Stryjeńskich 17, Warszawa (@ Google Street View)

Pewnego leniwego południa postanowiliśmy zamówić sushi, stanęło na kuponie z Nori. Zadzwoniliśmy, niestety nikt nie odbierał. Wizja popołudnia z sushi się rozmyła, ale że mieliśmy blisko, to w drodze do sklepu zahaczyliśmy o Nori. Zamknięte. 
A miało być czynne od godz. 12:00 :)
Po dwóch godzinach było już otwarte i złożyliśmy zamówienie osobiście. Był czwartek, a nasz zestaw mógł być zrobiony dopiero w poniedziałek, bo akurat kupony z innego serwisu się kończyły i było bardzo dużo chętnych – pełen notes terminów i właścicielka pracująca w pocie czoła.

Co do samego sushi: bez rewelacji, domowy smak z osiedlowej kanciapy. Ryż dobrze przygotowany i to koniec plusów. Po prostu neutralnie, można zjeść, ale nie trzeba. Pewnie podyktowane to też było kuponową oszczędnością i chęcią zarobienia, ale cena jak za taką jakość i ilość nie do przyjęcia.

Nasz zestaw:
  • 8 szt. California  (krab, avocado, ogórek, sezam)
  • 6 szt. Hosomaki (łosoś, serek Philadelphia)
  • 6 szt. Maki oshinko (marynowana rzepa)
  • sałatka zielona (łagodna sałatka z sałaty lodowej, białej i czerwonej kapusty, marchewki, ogórka i sezamu)
Koszt przed zniżką: 65 zł
Koszt kuponu: 19 zł
 
Uramaki z paluszkiem krabowym

Maki oshinko były w rzeczywistości hosomakami. Wasabi trochę rozwodnione. Dodatkowo, gdyby skomponować ten zestaw samodzielnie wychodzi 56 zł – i tak za dużo. To miejsce niczym się nie wyróżnia, ani przyjemną atmosferą (chyba że ktoś lubi niewielkie, zaciemnione powierzchnie), ani cenami. Jedynym jego plusem może być lokalizacja, chyba że okoliczne suszarnie wygrają lub Nori skupi się na realizacji samych kuponów.

Kupon z serwisu: Okazik.pl


Kliknij, jeśli podobał Ci się wpis:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza