czwartek, 16 maja 2019

Recenzja hotelu: InterContinental Hanoi Landmark72

InterContinental Hanoi Landmark72, Wietnam - recenzja hotelu
Hotel InterContinental Hanoi Landmark72 zarezerwowałem trochę na wyrost, gdy jeszcze nawet nie byłem pewien czy w ogóle się do Wietnamu rzeczywiście wybiorę. Miałem jednak ten kraj już od jakiegoś czasu na oku, więc gdy akurat ten hotel niespodziewanie pojawił się na liście Point Breaks (promocji organizowanej cyklicznie przez IHG Rewards Club) i do tego w interesującym mnie terminie, to nie pozostawało mi nic innego, jak tylko go zarezerwować.

InterContinental Hanoi Landmark72 kosztował dzięki promocji zaledwie 15.000 punktów IHG, czyli dwa razy mniej niż standardowo, a rezerwacja miała możliwość bezpłatnej anulacji najpóźniej na jeden dzień przed zameldowaniem.

InterContinental Hanoi Landmark72
(strona oficjalna IHG, TripAdvisor(#97/712), Booking(9,0), porównywarka cen



Położenie hotelu


InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental nie był pierwszym hotelem, w którym nocowałem po przylocie do stolicy Wietnamu. Chociaż właściwie to był, bo pierwszych parę dni spędziłem tam w apartamentach wynajętych przez Airbnb (kliknij i otrzymaj 100 PLN zniżki za rejestrację z mojego linku polecającego). Znajdowały się one w samym sercu Hanoi – na zabytkowym Starym Mieście (Old Quarter / Phố cổ Hà Nội). Brzmi niewinnie i spokojnie, jednak jest to tętniące życiem (lekko mówiąc) absolutne epicentrum miasta.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 jednak tak centralnie położony nie jest. Ten pięciogwiazdkowy hotel znajduje się w zachodniej części Hanoi, w biznesowej dzielnicy Nam Từ Liêm. Jakieś pół godziny drogi taksówką (Grabem) czy 45 minut autobusem od centrum. Niby nie jest to daleko, bo jakieś 10 kilometrów, miałem jednak wrażenie, że wjeżdżam do zupełnie innego miasta. Wąskie uliczki zmieniają się w kilkupasmową drogę szybkiego ruchu, a zabytkowe, niskie budynki w kilkunasto- czy kilkudziesięciopiętrowe wieżowce. W zdecydowanie najwyższym ze wszystkich, bo aż 72-piętrowym (sic!) zlokalizowany jest hotel InterContinental Hanoi Landmark72 (dokładniej to na jedenastu ostatnich jego piętrach).
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu

Zameldowanie w hotelu


InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Kierowca Graba (azjatycka wersja Ubera) przywiózł mnie na parking od drugiej strony budynku, ale bez większego problemu znalazłem boczne wejście do imponującego hotelowego lobby na parterze. Straciłem przez to powitanie przez dwie przepiękne panie ubrane w białe, tradycyjne, wietnamskie suknie „ao dai” oraz złote, okrągłe nakrycia głowy, ale co się odwlekło, to nie uciekło... :)
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Boy hotelowy zaopiekował się moim bagażem oraz odprowadził mnie do windy, którą udałem się na 62. piętro, gdzie zlokalizowana jest recepcja.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Dobrze, że zameldowanie przebiegało na siedząco, bo pewnie i tak bym musiał usiąść z wrażenia. Widok z okna, a właściwie to całej szklanej ściany, był po prostu niesamowity! Nie mówiąc już o samym wyglądzie lobby czy recepcji oraz poziomie obsługi do tej pory.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Zostałem poinformowany o przysługujących mi benefitach jako członkowi IHG Rewards Club o statusie Gold, czyli m.in. priorytetowym zameldowaniu i wymeldowaniu, darmowym dostępie do Internetu, wymeldowaniu o godzinie 14:00 (w miarę dostępności) czy drinku powitalnym lub 400 dodatkowymi punktami IHG (wybrałem to pierwsze, o czym za chwilę).
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Dostałem karty-klucze do pokoju i po paru chwilach udałem się do drugich wind, jeżdżących tylko od recepcji do pięter, na których znajdują się pokoje (oraz Club Lounge).
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Idąc korytarzem na którymś z nich, można podziwiać wielopiętrowe atrium. Poniżej widok z „trzeciego” piętra, bo mój pokój znajdował się na 65.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu

Pokój Deluxe – numer 6530


InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Pokoje Deluxe są w InterContinentalu Hanoi Landmark72 podstawowym typem pokoju. Nie dostałem więc żadnego upgrade’u, ale nie miałem i tak na co narzekać, szczególnie że pokoje „oczko wyżej”, czyli Premier, również mają od 46 do 56 metrów kwadratowych, tylko znajdują się na piętrach 67. i 68. (a nie od 63. do 66.) oraz wyposażone są dodatkowo w ekspres do kawy marki Illy, którego w moim pokoju brakowało (o ile w Wietnamie może brakować kawy J). A przynajmniej tak wnika z opisu hotelu na stronie. Następna kategoria to już pokoje Club InterContinental na piętrach 69. i 70., również o takiej samej wielkości. W żadnym więc pokoju w tym hotelu nie będziemy narzekać na brak miejsca.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Mój pokój Deluxe #6530 posiadał szeroki korytarz z obszerną szafą, łazienkę całą w granicie, wyposażoną zarówno w wannę, jak i w prysznic oraz część sypialnianą z ogromnym, mega wygodnym łóżkiem, miękkim fotelem z podnóżkiem oraz ergonomicznym fotelem i biurkiem do pracy.

Warunki były więc nieporównywalnie lepsze od moich kilku poprzednich noclegów w niedrogich apartamentach w Hanoi. I nie powiem, była to bardzo miła odmiana od wdrapywania się na któreś piętro wąziuteńkimi schodami (co było wyzwaniem nawet i bez ciężkiej walizki), by zastać mały, niezbyt dokładnie sprzątnięty pokój z twardym łóżkiem, gdzie okno służyło raczej wyłącznie do nasłuchiwania kakofonii wyjątkowo głośnego miasta, a jak już jest jakiś widok, to na ścianę sąsiadującego budynku.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental to natomiast pięć gwiazdek w pełnym w tych słów znaczeniu. Hanoiski przedstawiciel (jeden z dwóch, bo w tym mieście znajduje się jeszcze InterContinental Hanoi Westlake, którego niestety nie miałem okazji odwiedzić) najbardziej reprezentacyjnej marki grupy IHG zachowuje wysokie standardy sieci. Zresztą „wysoki” to w przypadku tego hotelu słowo-klucz. Podczas zameldowania nie miałem okazji za długo przyglądać się widokom z okna, jednak w pokoju na 65. piętrze już większość czasu spędziłem przyklejony do szyby. Na żywo jest to widok nie do opisania, zarówno w dzień, jak i w nocy. Szczególnie w mieście, które nie słynie z drapaczy chmur. W sumie dopiero wtedy się zorientowałem, że jeszcze aż tak wysoko nad ziemią to nie nocowałem. InterContinental Bangkok czy InterContinental Dubai Marina to przy tym w Hanoi tylko jakieś popierdółki!
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Szkoda, że tego nie nagrałem, ale jednej nocy na poziomie mojego piętra utworzyły się gęste chmury, które wiatr zwiewał prosto na wieżowiec. To było dopiero ciekawe doświadczenie! Wyglądało to trochę jakbyśmy właśnie przelatywali nad miastem. :)

Sam pokój, oprócz tego że obszerny i bardzo wygodny, to aż tak ciekawy nie był. Przywitano mnie dość skromnym poczęstunkiem powitalnym składającym się z kilku owoców.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Na wyposażeniu pokoju był czajnik do przyrządzenia kawy czy herbaty oraz minibarek z cenami równie wysokimi co sam hotel – np. mała puszka lokalnego piwa Ha Noi za 110.000 VND (ok. 18 złotych), czyli jakieś dziesięć razy więcej niż normalnie.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Fajnie wyglądała przeszklona z jednej strony łazienka, co dawało jej i samemu pokojowi jeszcze więcej przestrzeni. Można było ją też zasłonić żaluzją. Dostępny był cały zestaw kosmetyczny składający się m.in. z jednorazowej golarki czy szczoteczki do zębów, do tego mydło oraz małe (40 ml) buteleczki kosmetyków marki Agraria. W łazience InterContinentala było też coś, czego mi dość mocno wcześniej i przez resztę wyjazdu brakowało, czyli grube, miękkie, czyste(!) i ogólnie świetnej jakości ręczniki.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
W hotelu InterContinental Hanoi Landmark72 na życzenie oferowany jest także serwis wieczornego serwisu pokoju w godzinach 18:00 - 22:00, ale z niego właściwie nie korzystałem. Raz poprosiłem tylko o wymianę ręczników oraz o nowe kosmetyki.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Wychodząc z hotelu w trakcie dnia przeważnie miałem naciśnięty przycisk "Do not disturb", dlatego serwis sprzątający tylko wsuwał pod drzwi poniższą karteczkę.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Hotel na 62. piętrze posiada palarnię, a kara za palenie papierosów w pokoju to 4,5 mln VND, czyli jakieś 745 PLN.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu

Basen oraz siłownia


InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Na siódmym piętrze wieżowca znajduje się siłownia (24-godzinna) oraz basen. Nie są one zarządzane przez hotel, o czym informuje tabliczka przy windach, jednak hotelowi goście mogą z nich bezpłatnie korzystać.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Siłownia jest pokaźnych rozmiarów i bardzo dobrze wyposażona. Jeśli ktoś nie lubi bieżni to może sobie też pobiegać po specjalnym torze ciągnącym się wokół całego piętra. W szatniach, z tego co zerknąłem, są dostępne sauny.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Odkryty basen jest na tyle duży, że posiada część przeznaczoną do pływania oraz osobną do relaksu przy sporych leżankach. To już była końcówka listopada i w Hanoi zaczęło się robić „chłodno” (czyli ok. 18-20 stopni), czasem też i lekko kropił deszcz, więc w końcu z basenu nawet nie skorzystałem. Przydałby się taki natomiast w Sajgonie, który odwiedziłem później, gdzie temperatury w tym czasie były o jakieś 10 stopni wyższe.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu

Drink powitalny – co poszło nie tak


InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Podczas zameldowania w hotelu otrzymałem voucher na darmowego drinka (wino domowe, piwo lub napój bezalkoholowy) w barze. Któregoś wieczoru postanowiłem go wykorzystać. Nie do końca wiedziałem gdzie to mogę zrobić, bo na tym piętrze znajduje się kilka restauracji i barów, do tego jeszcze jakaś cukiernia. Zająłem jednak miejsce przy oknie, niedaleko muzyka grającego na pianinie. Klimacik był więc bardzo przyjemny, chociaż po krótkim czasie pan niestety przestał grać.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
Dostałem po chwili siedzenia kartę z obszerną listą win i innych alkoholi. Nie nastawiałem się na za wiele, ale zapytałem się kelnerki o to które wina mogę wybrać, pokazując jej ten voucher. Odpowiedziała, że dowolne z karty, co mnie zaskoczyło, szczególnie że na voucherze było wyraźnie napisane „house wine” (na karcie nie było natomiast takiej kategorii). Nawet i członkowie IHG Rewards Club o wyższych statusach mają do wyboru tylko wina domowe plus dodatkowo wino musujące (dla Platinum Elite) oraz dodatkowo koktajle (dla Spire Elite).

Kelnerka dała mi trochę czasu do namysłu, więc przyjrzałem się karcie dokładniej. Jak zobaczyłem na niej wina kosztujące, z tego co pamiętam, nawet i 2 miliony dongów (ok. 320 złotych) za kieliszek to już tym bardziej byłem przekonany, że jest coś nie tak.

Kelnerka podeszła kolejny raz i znów zapytałem czy rzeczywiście mogę wybrać dowolne wino z karty, bo raczej nie sądzę, że tak jest, mimo że była już gotowa przyjąć zamówienie.

Najdroższego wina bym nie wybrał, ale tak czy inaczej nie chciałem być w sytuacji, że będę musiał zapłacić za wino lub że będzie ona może musiała pokryć ten błąd z własnej kieszeni. Poszła się więc zapytać jakiejś swojej przełożonej i się w końcu okazało, że rzeczywiście nie miała racji. Mogłem wybrać któreś z kilku najtańszych win (za ok. 300k VND, czyli 50 PLN za kieliszek). Szkoda jednak, że nawet nie usłyszałem słowa „przepraszam”.
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
InterContinental Hanoi Landmark72 - recenzja hotelu
W końcu więc dostałem kieliszek wybranego czerwonego wina wraz z przekąskami – czipsami, orzeszkami i czarnymi oliwkami. Początkowo chciałem jeszcze zamówić deser, bo świetnie tam wyglądały ręcznie robione słodkości, ale przez tę sytuację jednak zrezygnowałem z tego pomysłu.


Śniadanie / salonik Club Lounge


Przy płatności punktami za hotel śniadanie nie jest wliczone w cenę noclegu (no chyba, że dany hotel ma darmowe śniadanie dla wszystkich gości, tak jak w marce Holiday Inn Express), a że jedzenie w Wietnamie jest bardzo tanie i bardzo smaczne, to szkoda mi było wydawać 25 dolarów (plus podatki).

Zastanawiałem się jednak nad dokupieniem dostępu do saloniku Club Lounge. Normalnie kosztuje on 70 USD za osobę, a w związku z członkostwem w IHG chciano mi obniżyć tę cenę do 50 USD (plus kilkanaście procent podatków). Salonik znajduje się na 71. Piętrze hotelu i jest największym salonikiem hotelowym w Azji Południowo-Wschodniej! Z jednej strony byłem go bardzo ciekaw, a z drugiej nie chciałem mieć wyrzutów sumienia, że zamiast zwiedzać Hanoi, siedzę cały dzień w hotelu, co przy śniadaniu, przekąskach w trakcie dnia, afternoon tea oraz wieczornym koktajlu pewnie by było konieczne. Podobnie jak to było w rewelacyjnym Club Lounge w Bangkoku, ale tamten hotel przynajmniej był centralnie położony, więc trochę tak czy inaczej można było doświadczyć miasta między posiłkami.

Tutaj już z tym by było gorzej, więc się w końcu na dokupienie salonika nie zdecydowałem. To był mój pierwszy, ale na pewno nie ostatni pobyt w Hanoi, więc może się jeszcze trafi okazja do odwiedzenia zarówno tego InterContinentala, jak i znajdującego się w nim Club Lounge.


Podsumowanie


InterContinental Hanoi Landmark72 jest świetnym hotelem, szczególnie jeśli chcemy chociaż na chwilę odpocząć od zgiełku tego wyjątkowo głośnego miasta. Z drugiej strony należy się liczyć z tym, że będziemy właśnie lekko na odludziu, z dala od ulicznego jedzenia, życia nocnego czy większości atrakcji turystycznych (ale akurat bardzo blisko Hanoi Museum). Chociaż nocowanie na 60-którymś piętrze zdecydowanie jest atrakcją samą w sobie. No chyba, że ktoś cierpi na lęk wysokości. :)

Ja miałem w tym InterContinentalu zrobione dwie 2-dniowe rezerwacje (bo rezerwacji z Point Breaks nie można później już zmieniać, można co najwyżej odwołać) i do końca się zastanawiałem czy zostać w hotelu na dwie kolejne noce, czy jednak wrócić gdzieś bliżej starego miasta, bo już od razu mi zaczęło trochę jednak brakować knajp z tanim i genialnym jedzeniem na każdym kroku czy nocowania właściwie tuż przy samym „bia hoi corner”, czyli "piwnym zagłębiem" Hanoi.

W okolicy hotelu, poza Starbucksem czy piekarnią Tous Les Jours  na parterze biurowca (swoją drogą, to mieli świetne wypieki:), to zbytnio nic ciekawego nie było. Zwiedzania miasta też wymagało innego rozplanowania czasu, bo niezbyt się chciało wracać w trakcie dnia do hotelu i tracić cenne minuty na dojazdy.

W końcu jednak postanowiłem nie skracać sobie pobytu i tej przyjemności wracania wieczorem do luksusowego, 5-gwiazdkowego hotelu po całym dniu zwiedzania i kosztowania wietnamskiej kuchni, wietnamskiej kawy czy ich zarówno świeżych, jak i kraftowych piw... :)


Kliknij, jeśli podobał Ci się wpis:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz