wtorek, 15 marca 2011

Nomia

ul. Rynek Nowego Miasta 13/15, Warszawa
www.nomia.waw.pl

Wizytę w tej restauracji może opisać tylko jedno słowo: wow. Na początku powitał nas kelner i zabrał kurtki do szatni. Przez tę chwilę, gdy staliśmy w czymś na kształt holu, lokal wydał się niespójny:  kelnerzy ubrani casualowo, a restauracja trochę nadęta, wielki kryształowy żyrandol we wnętrzu, a jakiś taki plastikowy w holu. Ale to tylko pierwsze wrażenie, bo – jak się później okazało - wszystko super współgrało: profesjonalna i przemiła obsługa, nie onieśmiela przede wszystkim, co ważne, bo nie jesteśmy (a raczej nie byliśmy) fanami takich lokali. Wielka strata dla nas – takie pyszności nas omijały.

Kelner szybko przyjął zamówienie:
  • Polędwiczka wieprzowa w boczku z sosem z zielonego pieprzu, pieczonymi ziemniakami i mixem sałat (38zł)
  • Kaczka pieczona z jabłkami w sosie pomarańczowym z ziemniakami gratine i buraczkami (46zł)
  • Parfait jagodowe (16zł)
  • 2 Paulanery + 1 za symboliczny grosz (25,01zł)

Koszt przed zniżką: 125,01zł
Koszt kuponu: 50zł (piwo nie wliczone w cenę)


Dla zwykłego zjadacza chleba to ceny nie do przyjęcia, lokal zapewne najwięcej zarabia na obcokrajowcach odwiedzających Starówkę, a w miesiącach zimowych na ulicach pustki. Jednak kto nie spróbuje, nie przekona się, że warto. A na pewno warto zrobić sobie ucztę z jakiejś okazji.
Na stoliku szybko pojawiły się bagietki z dobrą, czosnkową oliwą i octem balsamicznym. Zapowiadało się nieźle i tak było do końca. Kaczka to po prostu fantazja. Jeśli ktoś myśli, że to włóknisty ptaszor, ze sterczącą z talerza kością, o dziwnym posmaku, to błyskawicznie zmieni zdanie. To przepyszna, luzowana kaczka, przyrządzona w oryginalny sposób. Smak jest naprawdę wyjątkowy, a dopełniają go ziemniaczki gratine, ciekawe w formie i smaku. Skoro to danie przekonało do siebie osoby, które kaczki nie lubią, to przekona każdego.


Kaczka pieczona z jabłkami w sosie pomarańczowym

Polędwiczki takiego szału nie zrobiły, bo ciut twardawe, ale po spróbowaniu kaczki nic nie mogło być takie samo. Jednak one też zasługują na dobra notę – pyszny sos z ziarenkami pieprzu, duży pieczony ziemniak w chrupiącej skorupce i mix sałat doprawiony czymś tajemniczym, lekko słodkim, nadającym oryginalną nutę. To dania których nie trzeba solić, żeby miały jakiś smak.

Polędwiczka wieprzowa w boczku z sosem z zielonego pieprzu

Pierwszy raz jedliśmy parfait (kelner dał sam z siebie dwie łyżeczki – plus). Wrażenia: słodki, przyjemny deser. Będzie smakował każdemu, kto lubi bitą śmietanę. Przewodni smak ma podobny, chociaż jest zupełnie inaczej przyrządzony, no i mrożony. Wokół niego sporo sosu jagodowego, kwaskowego, idealnie równoważącego słodycz, plus sos balsamiczny. Porcje nie są wielkie, ale to też nie takie miejsce, są akurat i stwierdzamy to oboje. Takie, że zmieści się i przystawka, danie główne, i deser, po czym nie trzeba wytaczać się z lokalu.
Pyszne jedzenie, miła obsługa i widok na ul. Freta, wszystko to skłania, żeby wrócić do Nomii.

Aktualizacja: jednak nie wrócimy - restauracja już nie istnieje :(
Kliknij, jeśli podobał Ci się wpis:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza