wtorek, 29 grudnia 2015

Recenzja hotelu: 4* Hilton Garden Inn Kraków Airport

Czterogwiazdkowy hotel Hilton Garden Inn Kraków Airport znajduje się przy samym terminalu lotniska w Balicach. Jest także bardzo dobrze skomunikowany z samym Krakowem. Do centrum miasta dojedziemy zaledwie w kilkanaście minut korzystając z Kolei Małopolskich. Jednorazowy bilet kosztuje 8 złotych, a powrotny - 14 zł. Tym samym pociągiem dojedziemy też w trzy kwadranse do Kopalni Soli Wieliczka (i to zaledwie o 3 zł/str. drożej).
W recepcji można poczęstować się ciastkiem...
...a w nocy/nad ranem również i napić kawy czy herbaty.
Hotel robi wrażenie już od przekroczenia jego progów. Widać, że jest to nowy, świetnie zaprojektowany obiekt. Lobby bardzo eleganckie, a zarazem przytulne, z wygodnymi fotelami i kanapami.

Hilton Garden Inn Kraków Airport
(Oficjalna, TripAdvisor, Facebook, HotelsCombined)


Hotelowy bar.
Po szybkim zameldowaniu udaję się do pokoju. Dalej wystrój jest równie ciekawy. Na korytarzu w oczy rzuca się czarno-biała wykładzina o krzykliwym wzorze. Trochę jakby wyjęta z "czerwonego pokoju" z Miasteczka Twin Peaks. Na szczęście czerwonych zasłon, tańczącego karła czy ogólnie mrocznej atmosfery nie zastałem. ;)
Korytarz przy windach.
Ta sama wykładzina jest też i w pokoju. Nie wiem jakie sprężyny są w niej zamontowane, ale mój telefon postanowił je przetestować aż dwukrotnie, odbijając się za każdym razem niczym na trampolinie. :)

Hilton Garden Inn Kraków Airport bardzo sympatycznie przywitał mnie poczęstunkiem w postaci: truskawek w kruszonce, borówek, ręcznie robionych pralin (z Cukierni Sowa) oraz butelki wina beaujolais nouveau. W hotelu byłem na zaproszenie, także nie mogę zapewnić, że jest to ich "standardowa" wstawka powitalna, np. dla gości z wysokim statusem w Hilton HHonors. Chociaż słyszałem, że można liczyć na te świetne pralinki. :)

Pokój


Pokój King o powierzchni 24 metrów kwadratowych składał się z bardzo dużego łóżka oraz fajnego, oliwkowego fotela z podnóżkiem.
Łóżko z materacem Suite Dreams® firmy Serta. Bardzo wygodne, chociaż raczej należące do tych twardszych, co nie znaczy, że świetnie się na nim nie spało.
Przy biurku ergonomiczny fotel Mirra Chair firmy Herman Miller. Trochę komfortu dla tych, którzy muszą też i trochę w hotelu popracować.
Obok, 39-calowy telewizor LCD z interaktywnym systemem iLumio, do którego coś ostatnio mam szczęście. Fajne rozwiązanie umożliwiające np. korzystanie z Internetu w telewizorze - z pilotem, który sprawdza się też jako kursor, zastępując myszkę.

Na wyposażeniu pokoju jest także czajniczek do przyrządzenia kawy/herbaty oraz dwie bezpłatne butelki wody mineralnej.
Nie ma minibaru, jest za to o wiele ciekawsze rozwiązanie: pusta lodówka, którą można uzupełnić napojami/przekąskami zakupionymi w hotelowym sklepiku Pavilion Pantry®, o którym zaraz jeszcze napiszę.
W szafie znajdowało się żelazko, deska do prasowania oraz sejf. Może to i szczegół, ale jednak świadczący o tym jak sieć stara się zapewnić gościom komfortowy pobyt - zarówno drzwi szafy jak i wszystkie szuflady były samodomykające się.

Łazienka


Łazienka w tym Hiltonie Garden Inn jest jak najbardziej wystarczających rozmiarów, ze sporą kabiną prysznicową. Na ścianie duży i wydajny kaloryfer, niestety brak ogrzewania podłogowego. Zauważyłem też brak lusterka powiększającego, które mi może nie do robienia makijażu, ale do zakładania soczewek kontaktowych może być przydatne. Niezbyt rozumiem częściowo pomarańczowe fugi pod prysznicem, nie wyglądały za estetycznie, a rzucały się w oczy.
Kosmetyki standardowe dla Hiltonów - wysokiej jakości, marki Peter Thomas Roth.
Tutaj jeszcze widok z pokoju na terminal lotniska w Balicach:

Sklepik Pavilion Pantry®


Korzystacie z hotelowych minibarów? Ja też nie. ;) Zakupu puszki coca-coli lub jakiegoś batonika za kilkanaście złotych albo 0,05l wódki w cenie 0,5l czy innych przeważnie łatwodostępnych produktów w astronomicznych cenach jakoś nie jestem w stanie zrozumieć.

W hotelu Hilton Garden Inn Kraków Airport w ciekawy sposób zastąpiono minibary czymś o wiele łagodniejszym dla portfela. Sklepikiem Pavilion Pantry® znajdującym się przy recepcji. Czynny jest on przez całą dobę, a zakupić w nim można najróżniejsze produkty, od spożywczych przez higieniczne, a na pamiątkach skończywszy. Są tam też dostępne mikrofalówki, w których podgrzejemy mrożone dania (16 zł) takie jak Lasagne od Frosty czy pizaa Rigga od Dr. Oetkera.

Inne przykładowe ceny:
Puszka napoju 0,33l, Nestea 0,5l, sok Cappy 0,33l - 5 zł
Żywiec Biały 0,5l - 8 zł
Guinness 0,44l - 9 zł
Paulaner 0,5l - 10 zł
Żubrówka 0,5l - 35 zł
Lody (Milka, Jacobs, Oreo) - 6 zł
Batoniki (np. Snickers, WW, Kit-Kat, Twix) - 4 zł
Tic Tac, lizak Chupa Chups, chipsy Lay's - 2 zł
Strepsils - 25 zł
2KC, Metafen - 12 zł
Pampers - 3 zł
O.B. - 10 zł
Prezerwatywy - 8 zł
Kapsułki do prania - 8 zł
Pamiątkowy kubek - 15 zł
Magnes - 5 zł

W sklepiku znajdują się także talerze i sztućce. Jest też poza tym kostkarka oraz kubełki na lód (dostępny oczywiście bezpłatnie).

Siłownia i pralnia


W hotelu znajduje się całkiem sporych rozmiarów siłownia zaopatrzona w nowoczesny sprzęt marki Precor. Tuż obok znajduje się pralnia, z której również możemy bezpłatnie skorzystać. Jedynie trzeba zakupić kapsułki/proszek do prania.
A jak się za bardzo spocimy... ;)

Restauracja Garden Grille


W hotelu Hilton Garden Inn Kraków Airport funkcjonuje elegancka restauracja Garden Grille, z której miałem możliwość skorzystać podczas kolacji oraz następnego dnia rano, na śniadaniu. Wszystko tam do siebie pasuje i jest na wysokim poziomie - ładne wnętrza, miła obsługa, bardzo smaczna kuchnia oraz dania podawane w oryginalny sposób.
Udało mi się nawet załapać na ostatni dzień tegorocznej akcji "Gęsina na św. Marcina", w której i ta restauracja brała udział, przygotowując autorskie przepisy z najzdrowszego wśród drobiu mięsa o wyjątkowych walorach smakowych, czyli właśnie gęsiny.
Na sam początek na stół trafiło czekadełko w postaci pasty oliwkowej z suszonymi pomidorami oraz niesamowicie świeżym pieczywem.
Jako przystawkę wybrałem danie z gęsiny - Consomme z gęsi serwowane z pipką nadziewaną Foie Gras i palonymi warzywami (27 zł). Danie podane zostało w ciekawy sposób - na ładnym, głębokim talerzu precyzyjnie ułożone były początkowo same warzywa wraz z szynką parmeńską oraz trzema kawałkami mięsa obok. Następnie, już przy mnie, kelnerka zalała te składniki bulionem z małego dzbanuszka, wykonując przy tym koliste ruchy ręką.
Consomme było intensywne w smaku, bardzo dobrze współgrało z lekkimi, chrupiącymi warzywami. Nie lubię gotowanej pietruszki, a ta smakowała wręcz świetnie. Mięso z polskich gęsi w postaci foie gras, to już w ogóle była czysta poezja.

Tak dobrze, jak to danie wyglądało, tak też i smakowało. Chociaż właściwie można to powiedzieć również i o pozostałych pozycjach w menu, których spróbowałem.

Jako danie główne wybrałem Polędwicę z dorsza serwowaną z purée ziemniaczanym, długo duszonym boczkiem, kurkami, bobem i palonym masłem (49 zł).
Równie efektownie została ona podana na dużej, kamiennej desce. Aż żal było zacząć to danie jeść, by nie zepsuć takiego artyzmu. Na szczęście smak to stopniowe niszczenie wrażeń estetycznych rekompensował. Bardzo dobry filet ciekawie łączył się tym razem nie z kruchą, a zmieloną marchewką oraz lekko podgotowanymi kurkami i bobem. Do tego całkiem spory kawałek świetnego boczku. Ogólnie całe danie bardzo sycące.

Z łakomstwa zamówiłem jeszcze deser - Nugat z gruszką i białym winem podawany z sorbetem malinowym i ziemią czekoladową (27 zł). Kolejne danie podane na kamiennej desce ("les planches"), kolejne świetnie się prezentujące i co najważniejsze, świetne w smaku. Dwa kawałki słodkiego, lodowego nugatu, a między nimi jeszcze kulka sorbetu. Z tyłu schowała się połowa wytrawnej gruszki, a wszystko przykryte było kratką zrobioną z karmelu (chyba zamiast tej "czekoladowej ziemi").
Tak mi ten deser zasmakował, że... zamówiłem sobie jeszcze jeden. Bavarois kawowo-czekoladowe z owocami leśnymi podane z lodami waniliowymi i słonym karmelem (26 zł). No dobra, tak na prawdę, to siedząca obok mnie para - Syryjczyk oraz Libanka mieszkający w Szwecji - widząc, że robię zdjęcia jedzeniu, zaproponowali sesję również i ich deserowi. ;)
Wieczór w restauracji skończyłem zamiast kawą, to drinkiem Old Fashioned (25 zł) zamówionym z baru. Składał się on z Jacka Danielsa, angostury (bitters), brązowego cukru i wody gazowanej. 
Ta pozycja, szczerze mówiąc, mnie jakoś szczególnie nie porwała i trochę żałowałem, że nie spróbowałem jednak jakiegoś innego koktajlu. A ich wybór był raczej standardowy:
Uratowałem się jednak własną małpką The Glenlivet Founder's Reserve, czyli szkockiego single malta o aromacie owoców cytrusowych. ;)

Śniadanie



Standardowa cena śniadania w tym hotelu to 40 zł za osobę. Warto jednak szukać na stronie Hiltona stawek z wliczonym śniadaniem, bo może wtedy wyjść taniej. A jeśli posiadamy w Hilton HHonors status co najmniej Gold, to w hotelach marki Hilton Garden Inn możemy sobie wybrać śniadanie gratis (lub 750 dodatkowych punktów).

Wybór dań może jakiś spektakularny nie był, jednak jedzenie było na prawdę wysokiej jakości. Kabanosy, śledzie, bardzo dobre wędliny... a najlepsza była, zdaje się, że robiona na miejscu, kiełbasa ze śliwką. Pieczywo świeżutkie, z serów np. twarożek, camembert czy jakiś lokalny wędzony. Poza tym np. mleko z płatkami czy różne pokrojone owoce. Do picia: kawa z ekspresu, herbaty, bardzo dobre soki czy jogurtowy koktajl owocowy.
Nie zabrakło też różnego rodzaju ciastek czy muffinek. Chociaż i tak największym hitem jeśli chodzi o desery, są gofry które samemu można sobie przygotować. Wystarczy wylać przygotowaną porcję ciasta na gofrownicę i odczekać 3 minuty. Takiego gorącego gofra można potem polać wybraną polewą czy udekorować dodatkami.
Gofry i francuski tost.
Jest także możliwość zamówienia sobie jakiegoś dania przygotowanego na życzenie, np. ze świeżych jajek (sadzone, jajecznica, jajko w koszulce, jajko na miękko). Do wyboru są też: omlet, francuskie tosty czy naleśniki (z owocami, sosami deserowymi lub owocowymi).

Podsumowanie


Hilton Garden Inn Kraków Airport świetnie sprawdzi się zarówno jako hotel lotniskowy, np. przy wczesnym wylocie z Balic, ale dzięki bardzo dobremu połączeniu z centrum Krakowa, także jeśli planujemy zostać na dłużej i zwiedzić stolicę Małopolski.

Hilton ten wypada cenowo bardzo atrakcyjnie na tle innych 4-gwiazdkowych hoteli w Krakowie, a jego wystrój, komfort pokoju, obsługa oraz kuchnia są tu na prawdę na bardzo wysokim poziomie!

Recenzja powstała przy współpracy z hotelem Hilton Garden Inn Kraków Airport. Wyrażana opinia na jego temat jest jednak moją subiektywną opinią, a hotel nie miał wpływu na kształt czy wydźwięk wpisu.


Kliknij, jeśli podobał Ci się wpis:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza